Elita sprawy narodowej

Trudno dziś o materiały dokumentujące przebieg procesu osiedlania się we wsi Polaków, Ukraińców i Żydów. Na podstawie dostępnej literatury i ludzkiej pamięci przekazywanej z pokolenia na pokolenie, można jedynie przybliżyć życie, zwyczaje, świadomość społeczną i narodową Podolan od połowy XIX w.

Dla Polski był to czas klęsk narodowych i rozbiorów. Wielu uczestników Powstania Styczniowego z 1863 r. uciekało z zaboru rosyjskiego, gdzie szalał złowrogi terror Murawiewa „wieszatiela”, do Galicji. Zabór austriacki wydawał się im oazą spokoju i miejscem odpowiednim do prowadzenia dalszej działalności niepodległościowej. Przez granicę przenikali głównie powstańcy z Podola, pociągając za sobą towarzyszy walki z innych regionów kraju. Ich poczynania zaczęły interesować policję austriacką, więc powstańcy musieli rozproszyć się po wioskach, takich jak np. Petrykowo, Zagrobela, Dołżanka, Ihrowica czy Bogdanówka[7]. W wioskach przyjmowano ich życzliwie i z podziwem, udzielając wszelkiej pomocy przy zagospodarowaniu się na nowym miejscu.

W okolicach Tarnopola dochodziło też jednak do aresztowań i deportacji powstańców. Kazimierz Białowąs z Gdyni wspomina opowiadania swego dziadka, który będąc małym chłopcem ze swoim ojcem woził aresztowanych powstańców pod eskortą żandarmów austriackich na „Komorę” celną w okolicach Zbaraża, gdzie przekazywano ich żołnierzom rosyjskim.

Przykład powstańców, jako narodowych bohaterów, mocno oddziaływał najpierw na bardziej oświeconych chłopów, a za ich pośrednictwem na resztę mieszkańców wsi. Tak powstała swoista elita sprawy narodowej, z której wywodzili się organizatorzy takich organizacji jak Gwiazda, Sokół, Towarzystwo Szkoły Ludowej (TSL) i wielu innych stowarzyszeń przygotowujących teren pod pracę niepodległościową. To oni walnie przyczynili się do odrodzenia społeczno-narodowego Tarnopolszczyzny, wnosili ducha patriotyzmu do zagród chłopskich na Podolu.

Na społeczność ihrowicką duży wpływ wywarło osiedlenie się we wsi byłego powstańca styczniowego Ignacego Kopczyńskiego. Ponieważ był człowiekiem wykształconym i potrafiącym kierować pracą wielkich gospodarstw rolnych, prawdopodobnie prowadził gospodarstwo folwarczne w Ihrowicy, choć bezpośredniego dowodu na to nie ma. Wiadomo tylko, że Kopczyński udzielał się w pracy społecznej na wsi oraz w Tarnopolu. Zmarł 5 grudnia 1894r.

W Ihrowicy osiedlił się też zbieg z zaboru rosyjskiego Błaszczuk, któremu nadano przydomek „Moskal”, ponieważ pochodził z Kołodna. To dziadek Franciszka Błaszczuka, mieszkającego na tzw. Błotach, za rzeczką Huczek.

 

Budzenie świadomości narodowej

W latach 1867-68 pod wpływem żądań Polaków władze austriackie zezwoliły na wprowadzenie języka polskiego do szkół publicznych, co wywarło pozytywny wpływ na budzenie się świadomości narodowej. W tym samym czasie powstało Towarzystwo Szkoły Ludowej, które skupiało ludzi światłych, postępowych i patriotycznych. Można przyjąć, że dopiero wtedy rozpoczął się okres prawdziwej pracy pozytywistycznej wśród podolskich włościan.

Początki były niezwykle trudne, a efekty widoczne dopiero około 1899 r., kiedy sekretarzem Koła w Tarnopolu został Witold Ostrowski. Realizując hasło pracy z ludem zaczęto zakładać wówczas pierwsze czytelnie włościańskie. Jedna z nich powstała w sąsiadującej z Ihrowicą – Płotyczy.

Następował okres dynamicznego rozwoju oświaty. W 1902 r. takich czytelni było już 40. Rozkręcało się życie kulturalne. „Bywały niedziele, kiedy równocześnie w 15 czytelniach bawili delegaci koła z wykładami, jako dyrygenci chórów włościańskich lub organizatorzy roboty społecznej i ekonomicznej itp. Dawna głucha, nie czytająca, nieporadna i nie ofiarna wieś, należała już przeszłości. Podolski chłop polski poczuł się synem swego narodu, wzbudzając w sobie równocześnie zamiłowania i potrzeby, których przedtem nikt w nim nie przeczuwał. Gdy dawniej poza kościołem mówił tylko po rusku, to obecnie po kilkuletniej pracy, coraz powszechniej posługiwał się językiem polskim. Chłop zrozumiał, że właściwym jego znakiem, pod którym należy mu się jednoczyć, to nie austriacki "bączek", lecz biały orzeł, że kwestia chwalenia Boga, to nie tylko sprawa zbawienia duszy obojętnie w którym obrządku, ale nade wszystko, w warunkach mieszkańca wsi podolskiej, rozstrzygnięcie o przynależności narodowej. Nawet gdy nakłaniano go do budowy kaplic rzymsko-katolickich, to dlatego tylko, że w tej działalności upatrywano pomnożenie sił polskich”[8].

W Ihrowicy Towarzystwo Szkoły Ludowej powstało w roku 1901. Założycielem i niekwestionowanym przywódcą duchowym tej inicjatywy był wielki patriota, działacz chłopski i doskonały mówca - Janko Biłous (Białowąs), powszechnie nazywany „Mały Janko”.

Pierwsze ślady działalności Koła TSL zarejestrowano w 1903 r. Był to okres integrowania się Polaków w niesprzyjających warunkach narodowościowych na Podolu. Powstawały coraz liczniejsze czytelnie, w których Polacy spotykali się, czytali polskie książki i patriotyczną prasę, rozmawiali o sprawie odrodzenia ojczyzny. Wśród chłopów narastała potrzeba tych kontaktów, stawali się żądni wiedzy na temat polskości, a także sytuacji politycznej w świecie. Coraz chętniej sięgali po gazety, przychodzili na wykłady przyjezdnych prelegentów, na wiece urządzane w siedzibie Koła TSL.

Ze względu na rozległość Ihrowicy oraz brak odpowiednio dużych pomieszczeń, pracę oświatową prowadzono oddzielnie dla Ihrowicy Dolnej i Górnej. Przyjęto zasadę, że czytelni nie powinno się organizować ani w szkole, ani na plebanii, ani we dworze, lecz w chacie chłopskiej lub w domu ludowym. Kierowano się przy tym znamiennym solidaryzmem społecznym, w myśl którego  „najuboższym włościanom z tego powodu zwracano nawet poniesione wydatki na światło i ogrzewanie”[9].

Warto odnotować, że ludność ukraińska niechętnie patrzyła na powstawanie polskich ośrodków kultury, w tym na działalność Koła Towarzystwa Szkół Ludowych w Ihrowicy[10].

 

Ihrowicka parafia i jej księża

W miarę zwiększania się liczby Polaków zamieszkujących Podole oraz wzrostu ich świadomości narodowej, co następowało szczególnie intensywnie po powstaniach narodowych w XIX wieku, ludność wiejska na tych terenach zaczęła odczuwać coraz większą potrzebę posiadania świątyń rzymskokatolickich i struktur kościelnych. Coraz większa była też chęć chwalenia Boga w języku ojczystym. Presja nasilała się i w końcu, dzięki staraniom Archidiecezji Lwowskiej, władze austriackie, aczkolwiek z pewnymi oporami, zaczęły wydawać zezwolenia na budowę kościołów i kaplic. I tak 1868 r. z parafii tarnopolskiej wydzielono parafię Płotycz, do której została przydzielona pobliska Ihrowica. W Płotyczy od razu rozpoczęto budowę kościoła, a póki nie stanął nabożeństwa były odprawiane w kaplicy dworskiej.

Ihrowiczanie doczekali się swojej kaplicy 10 lat później, tj. w 1878 r. Od tego też roku nabożeństwa, chrzty, śluby i pogrzeby odbywały się w obszernej, murowanej kaplicy, którą obsługiwał proboszcz z Płotyczy.

Na pierwszego kooperatora w Ihrowicy abp. Józef Bilczewski nakazem z dnia 20 lipca 1906 r. wyznaczył ks. Karola Procyka, proboszcza z Płotyczy. Od tego roku nabożeństwa w kaplicy ihrowickiej odbywały się w czwartki i niedziele. Trzy lata później, 4 sierpnia 1909 r., ekspozytorem, czyli proboszczem niestałym, został ks. Jan Dziugiewicz, kolejny proboszcz w Płotyczy, który poprzednio pełnił funkcję ekspozytora w Bobulińcach. W 1917 r. ks. Jan Dziugiewicz objął parafię Parchowa, gdzie 25 maja 1919 r. został zamordowany przez Rusinów[11]. Kościół w Ihrowicy był obsługiwany do 1931 r. przez ks. Jana Engiela, następnego proboszcza w Płotyczy.

Po wielu staraniach na początku 1931 r. administratorem, czyli proboszczem w Ihrowicy został ks. kanonik Walerian Dziunikowski, urodzony w 1873 r., a wyświecony w 1904 r. Po trzech latach pracy duszpasterskiej przeniesiono go do Płotyczy, gdzie zastąpił ks. Jana Engiela, a do Ihrowicy wyznaczono ks. mgr. Stanisława Szczepankiewicza. Funkcję proboszcza objął on w styczniu 1934 r. i nie opuścił ihrowickich parafian aż do swojej męczeńskiej śmierci w grudniu 1944 r.

W 1944 r. w ihrowickiej parafii było zarejestrowanych 1420 wiernych. Po wigilijnym mordzie na mieszkańcach Ihrowicy w 1944 r., w którym śmierć poniósł również ks. Szczepankiewicz, kościół uległ likwidacji. Kościelny Ignacy Nakonieczny, zwany „Świętym”, „za pazuchą” przeniósł Najświętszy Sakrament do parafii w Płotyczy[12]. Nakonieczny przewiózł oficjalnie do Polski część cenniejszych sprzętów liturgicznych, wcześniej wykradając je z pilnowanego przez Ukraińców kościoła. Po ekspatriacji do powiatu chełmskiego i osiedleniu się we wsi Horodysko, Nakonieczny za pokwitowaniem zdeponował przywieziony sprzęt liturgiczny w najbliższym kościele w Bończy.

 

Ks. Stanisław Szczepankiewicz

Ks. Stanisław Szczepankiewicz urodził się w 1906 r. w Radziechowie w Tarnopolskim w rodzinie wielodzietnej. Miał dwie siostry i dwóch braci. Jego ojciec pracował w miejscowym sądzie powiatowym jako woźny. Matka Anna była gospodarną, pracowitą, oszczędną i skromną kobietą. Miała duży wpływ na wychowanie dzieci. To głównie jej zasługą było, że wszystkie skończyły szkołę średnią. Matka ks. Szczepankiewicza od śmierci męża często przebywała na plebanii w Ihrowicy, pomagając synowi w prowadzeniu domu.

Rodzina Szczepankiewiczów była powszechnie szanowana i poważana za wewnętrzną harmonię i skromny styl życia. Starsze rodzeństwo po usamodzielnieniu się pomagało młodszemu, a w rodzinie panowała przyjazna atmosfera.

Młody Stanisław po ukończeniu szkoły średniej w Radziechowie wstąpił na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Po pięciu latach stadiów otrzymał tytuł magistra teologii. W 1932 r. przyjął święcenia kapłańskie w Bazylice Metropolitarnej we Lwowie, z rąk abp. Bolesława Twardowskiego. Jako wikariusz i katecheta został skierowany do Zborowa.

W styczniu 1934 r. abp. Twardowski powierzył mu funkcję administratora, czyli proboszcza parafii w Ihrowicy. Ks. Szczepankiewicz został bardzo przychylnie przyjęty przez parafian. Był ujmującej powierzchowności, energiczny i bezpośredni. Posiadał dar zjednywania sobie ludzi. Bardzo szybko wierni nabrali do swojego proboszcza pełnego zaufania. Przychodzili do niego po rady w sprawach gospodarczych, majątkowych, wychowawczych i oczywiście religijnych oraz moralnych.

Ks. Stanisław prowadził przykładne gospodarstwo przykościelne. Ksiądz lubił zwierzęta, a szczególnie konie. Na podwórku można było zobaczyć prawie wszystkie zwierzęta hodowlane. Starsza młodzież chętnie uczestniczyła w żniwach i innych pracach polowych w gospodarstwie księdza. Odwdzięczał się później nie pobierając opłat za udzielany sakrament małżeństwa. To budowało atmosferę wzajemnej życzliwości i zaufania miedzy wiernymi a duszpasterzem.

Ksiądz proboszcz dużą wagę przywiązywał do przyjaznego współżycia katolików i grekokatolików, czyli Polaków i Ukraińców. Chętnie współpracował z księżmi z miejscowej cerkwi. Często odprawiał z nimi wspólne modły z okazji pogrzebów czy święceń domów użyteczności publicznej.

 

Działalność lecznicza i charytatywna

Ksiądz Stanisław Szczepankiewicz zasłynął w okolicy ze swoich umiejętności medycznych. Wiedzę w tym zakresie nabył na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, studiując równolegle teologię i - jako wolny słuchacz - medycynę. Wiedzę medyczną zgłębiał również po objęciu probostwa. Książki i specjalistyczne czasopisma dostarczał mu młodszy brat Antoni, który za namową ks. Stanisława skończył medycynę i był wziętym lekarzem. Do 1939 r. ksiądz sporadycznie udzielał porad lekarskich, ale już był dość znany z trafności stawianych diagnoz. Rozwinął tę działalność, gdy w czasie okupacji pojawiły się trudności w dostępie do lekarzy i szpitali. Ksiądz leczył potrzebujących nieomal przez całą wojnę, do końca życia. Jedynie za pierwszej okupacji sowieckiej zabroniono mu tych praktyk, ponieważ stanowił zbyt silną konkurencję dla przysłanego z głębi Rosji wracza, który wszystkie choroby leczył adikałonem.

Mieszkańcy Ihrowicy i okolicznych wsi chętnie prosili go o pomoc, której nikomu nie odmawiał. Za leczenie nie żądał zapłaty, jednak rodziny chorych odwdzięczały się księdzu żywnością, o którą w czasie wojny było trudno. Za tę żywność ks. Stanisław zdobywał lekarstwa dla chorych. Jednocześnie wspomagał głodującą w Lwowie i Tarnopolu polską inteligencję. Jego życzliwość, dobroć, a jednocześnie zaradność były powszechnie znane. Nikt nie mówił o nim inaczej, jak o szlachetnym, wspaniałym człowieku, duszpasterzu i lekarzu.

Nie dzielił chorych na Polaków, Ukraińców czy Żydów. Wszystkich potrzebujących traktował jednakowo.

 

Dzieje ihrowickiego kościoła

Kaplica w Ihrowicy przemieniła się w kościół stopniowo. Pierwszej przebudowy dokonano 8 lat po wzniesieniu. Dostawiono wówczas zakrystię i prezbiterium, a fundatorką rozbudowy prawdopodobnie była Nikodema Kopczyńska, żona zarządcy folwarku. Jej pamięci została poświecona tablica z epitafium: „Ku czci Nikodemy Kopczyńskiej z Listowskich 1849 -1887 - fundatorce rozbudowy kościoła”. Tablica była wmurowana wewnątrz kościoła, z lewej strony przy drzwiach wejściowych. Ponieważ, pomiędzy rozbudową kaplicy, a śmiercią fundatorki upłynął zaledwie rok, zachodzi prawdopodobieństwo, że Nikodema Kopczyńska chorowała na nieuleczalną chorobę. Była żoną Ignacego Kopczyńskiego, powstańca z 1863 r., który zbiegł z zaboru rosyjskiego, aby uniknąć wywózki na Sybir. Małżeństwo było bezdzietne. Swoje oszczędności Kopczyńscy przeznaczyli na rozbudowę kaplicy. Nikodema żyła 38 lat, Ignacy zmarł siedem lat później w Ihrowicy, gdzie też został pochowany.

O usamodzielnieniu swojej parafii Ihrowiczanie zaczęli myśleć w pierwszych latach XX wieku, kiedy już prężnie działało Koło Towarzystwa Szkoły Ludowej, a Polacy stanowili dość dobrze zorganizowaną społeczność. Rozmowy z abp. Józefem Bilczyńskim, metropolitą lwowskim, prowadził wójt Ihrowicy, Jan Białowąs „Mały Janko”. Początkowo ks. arcybiskup odmówił tłumacząc, że bez plebanii i zaplecza gospodarczego proboszcz nie utrzyma się w Ihrowicy. Jednak „Mały Janko” w imieniu ihrowickich wiernych zobowiązał się do wybudowania plebanii i zorganizowania gospodarstwa przykościelnego, co przyszli parafianie skrzętnie wypełnili.

„Mały Janko” był inicjatorem wszystkich prac przy budowie plebanii. Starał się o pieniądze w różnych instytucjach, np. na poczcie, w folwarku czy w starostwie. Czynił to skutecznie, gdyż miał wielki dar przekonywania.

W końcu Ihrowiczanie dopięli swego. Wybudowali okazałą, murowaną plebanię, a także urządzili gospodarstwo kościelne kupując ziemię od właściciela folwarku. W końcu abp Bilczyński widząc tak wielką determinację i zaangażowanie, wyraził zgodę, a nawet sam wręczył „Małemu Jankowi” 500 koron austriackich, jako dar Archidiecezji Lwowskiej na nową parafię[13].

Jednak w trakcie przygotowań do przyjęcia nowego proboszcza wybuchła I wojna światowa. Działania wojenne objęły również Podole, a w budynku plebani zorganizowano szpital wojenny. Żołnierzy umierających od ran grzebano za kościołem, w 3 rzędach grobów usypanych równolegle do szosy[14].

W czasie ostrzału artyleryjskiego plebanię zniszczyły pociski. W odbudowanej plebanii jako pierwszy stały proboszcz zamieszkał ks. kanonik Walerian Dziunikowski, a następnie ks. Stanisław Szczepankiewicz.

 

DALEJ