Kościół p.w. Świętego Krzyża

Niedługo po objęciu funkcji proboszcza ks. Szczepankiewicz zaproponował budowę nowego i - jak na warunki wiejskie - dużego kościoła. Spotkało się to z aprobatą wiernych.

Na początku lat trzydziestych wieś stawała się z roku na rok bogatsza. Rozrastająca się społeczność polska zaczęła potrzebować nowego kościoła. Wierni nie mieścili się już w małej kaplicy, co było szczególnie uciążliwe w czasie mrozów i niepogody.

Rada Parafialna przystąpiła do gromadzenia funduszy. Po roku od podjęcia decyzji opracowano plan świątyni. Ustalono też, że będzie pod wezwaniem „Świętego Krzyża”.

Miała to być okazała świątynia o długości 50 m ze smukłą, wysoką dzwonnicą. Jako miejsce budowy wybrano pole parafialne nieomal naprzeciw domu ludowego. Pamiętam zgromadzone już stery kamienia ciosowego i cegieł na placu budowy.

Zanim ją rozpoczęto, w 1935 r. na placu przed przyszłym kościołem postawiono pomnik. Przedstawiał Chrystusa w cierniowej koronie dźwigającego krzyż, jako że nowy kościół miał być pod wezwaniem Świętego Krzyża. Na cokole pomnika umieszczono duży napis: W GÓRĘ SERCA. Poniżej umieszczono tablicę ze słowami: W 1900 - LETNI JUBILEUSZ ZBAWIENIA ŚWIATA STAWIAMY NA PAMIĄTKĘ, 1935 R. IHROWICA.

Wznoszenie świątyni zaczęto od zalania fundamentów. Do kopania rowów pod fundamenty nowej świątyni parafianie przychodzili całymi rodzinami. Przy ciężkiej pracy śpiewano pieśni religijne i patriotyczne. Ks. Stanisław pracował, śpiewał i żartował razem z wiernymi. Był fotografem amatorem, wiec robił zdjęcia. Budowę przerwała wojna.

W 1940 r. nacjonaliści ukraińscy, za zgodą nowej władzy radzieckiej, wykorzystali „kościelny” kamień i cegłę do zbudowania kąpieliska na rzece. Powstało ono za gospodarstwem Matwija od strony zachodniej

Ihrowiczanom, na pamiątkę tego przedsięwzięcia, pozostał tylko spis rodzin polskich sporządzony w urzędzie gminy w celu opodatkowania na rzecz budowy kościoła[15].

 

Rozwój Ihrowicy w okresie Dwudziestolecia

Po zakończeniu I wojny światowej wieś była zniszczona i bardzo biedna, ponieważ przez długi czas znajdowała się w strefie przyfrontowej. Wojska rozdzielała rzeka Seret. Zimą w każdej chłopskiej chacie stacjonowali żołnierze. Chaty były małe, ciasne i słabo ogrzewane. Wojna trwająca niemal 6 lat spowodowała, że wielu mieszkańców wsi zamieszkało w ziemiankach.

Po przejściu wojennej zawieruchy powoli i systematycznie następował czas odbudowy i stabilizacji gospodarstw chłopskich. Centrum życia kulturalnego, religijnego i politycznego silnie promieniującym na podolskie wsie stawał się Tarnopol. Tu w kościołach, cerkwiach i synagogach odbywały się wiece i nabożeństwa dziękczynne. W październiku 1920 r. powstał Komitet Wszystkich Trzech Narodowości, który opracował odezwę do miejskiej społeczności. Wyraził w niej wielkie uznanie dla bohaterskiej Armii Polskiej oraz współdziałającym z nią wojskom atamana Semena Petlury. W odezwie dziękowano za oswobodzenie Podola spod sześciotygodniowego "raju bolszewickiego", co miało pozytywny wpływ na integrację Polaków, Ukraińców i Żydów[16].

Po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej na Podolu, rozpoczęto organizowanie samorządów gminnych. W Ihrowicy szybko doszło do powstania terenowej władzy. Zaczęto remonty budynków użyteczności publicznej. Najpilniejszą potrzebą było uruchomienie szkoły. Niezbędne okazało się wyremontowanie w tym celu jednego z budynków w Ihrowicy Górnej. Remontu wymagał też zniszczony i częściowo rozebrany dach plebanii. Bardzo potrzebnym budynkiem był dom ludowy z dużą salą na zebrania. Nie było pomieszczeń dla spółdzielczej mleczarni, poczty, kasy oszczędnościowo-pożyczkowej i ochronki. Miejsca na działalność potrzebowały również powstające organizacje społeczno-polityczne - Związek Strzelecki, Harcerstwo, Koło Gospodyń Wiejskich i inne.

Jedną z większych gminnych inwestycji okazała się budowa domu ludowego. Obiekt taki był szczególnie potrzebny, gdyż prężnie działającemu Towarzystwu Szkoły Ludowej brakowało miejsca na zebrania. Frekwencja była tak duża, że chaty chłopskie okazywały się za małe. W tym celu władze gminy zwróciły się do właściciela folwarku, Jerzego Grocholskiego, z prośbą o sprzedaż gruntu pod budowę domu. Zawarto niepisaną umowę miedzy Grocholskim a wójtem Ihrowicy, w której właściciel obiecał podarować tyle gruntu, ile gmina od niego zakupi po cenach wolnorynkowych. Ponieważ Grocholski słowa zawsze dotrzymywał, gmina otrzymała plac pod dom ludowy za połowę ceny.

Budowę budynku rozpoczęto w 1928 r. Polacy w czynie społecznym zwieźli materiał budowlany - kamień ciosowy z Dobrowód i cegłę z Tarnopola. Budowa trwała dwa lata i stanowiła duże osiągnięcie działaczy ihrowickich potrafiących zmobilizować do tego przedsięwzięcia całą polską społeczność. Uroczystość poświęcenia domu ludowego odbyła się w 1930 r.

W nowym budynku siedzibę znalazły takie instytucje jak kasa Stefczyka, poczta, mleczarnia, przedszkole, biblioteka publiczna i świetlica. Na parterze umieszczono dużą salę widowiskową, w której odbywały się m.in. akademie z okazji narodowych rocznic: 11 listopada i 3 Maja. Organizowano także inne imprezy o charakterze religijno-patriotycznym. Po raz pierwszy we wsi powstała ochronka. W domu ludowym organizowano też różne szkolenia dla rolników, starszej młodzieży i kobiet. Prelegenci przyjeżdżali chętnie, ponieważ istniały wygodne pomieszczenia do prowadzenie wykładów.

W okresie międzywojennym systematycznie odnotowywano postęp w produkcji rolnej. We wsi pojawiały się pierwsze kosiarki konne, siewniki, młockarnie na czyste zboża, a szczególnie kieraty.

Dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości postanowiono w Ihrowicy uczcić budową pomnika. Wyłoniono komitet, który przeprowadził zbiórkę funduszy. Inicjatywa potoczyła się wartko i święto 11 listopada 1928 r. obchodzono uroczyście pod nowym monumentem usytuowanym na placu w centralnym punkcie wsi. Pomnikowi nadano formę ostrosłupa o podstawie kwadratu i wysokości około 3 m. Na szczycie wzbijał się do lotu na rozpostartych szeroko skrzydłach – polski orzeł. Napis na marmurowej tablicy głosił:

„Na pamiątkę:

w 10-tą rocznicę odzyskania niepodległości Społeczeństwo Ihrowicy

11 listopad 1928 rok.

 

Szkolnictwo

Po I wojnie światowej w Ihrowicy nie było ani budynków szkolnych z prawdziwego zdarzenia, ani kadry wykształconych pedagogów. Jednak działalność oświatowa systematycznie choć wolno dźwigała się z wojennego niebytu.

„Obie części wioski miały swoje czteroklasowe szkoły. W Ihrowicy Górnej szkoła mieściła się w budynku późniejszego urzędu gminy. W Dolnej na izby szkolne wynajmowano pomieszczenia w chatach chłopskich. Taka izba znajdowała, się u Zahaluków w sąsiedztwie wodnego młyna. Tam edukował się mój starszy brat Mikołaj. Szkołę przeniesiono następnie do domu Kozaczychy, sąsiadki Sylwestra Białowąsa. W tej właśnie izbie rozpoczynałem swoją edukację w 1930 r. Kierowniczką szkoły w Ihrowicy Górnej była nauczycielka Tretiakowa (Ukrainka). W Dolnej Ciocia Niusia, od której obrywałem cięgi za niesforność. Od Kozaczychy szkołę naszą przeniesiono na wyremontowaną plebanię. Po zbudowaniu domu ludowego na szkołę wykorzystano jego parter. W tym czasie czteroklasowe szkoły zostały zorganizowane na Kalince, gdzie kierowniczką była pani Chabinowa oraz na Kazimierzowie (Chomy), którą kierowała pani Tyczkowska"[17].

Dopiero pod koniec lat dwudziestych kadrę pedagogów zasiliła młodzież, która do zawodu nauczycielskiego została przygotowana już w niepodległej Polsce. Byli to nauczyciele bardzo zaangażowani. Pracowali w niezwykle trudnych, wręcz prymitywnych warunkach. Uczyli zgodnie ze wskazaniami wielkiego pedagoga Jana Władysława Dawida (1859 -1914), autora m.in. książki pt. „O duszy nauczycielstwa polskiego". Takie dusze mieli ihrowiccy nauczyciele - Parascewia Białowąs, Bazyli i Aurelia Chabinowie, Zofia Graniak, Maria Szajowska, Tadeusz Balicki, Stefania Piwońska, Tretiakwa, Petro Senyk i inni.

Ihrowicka szkoła stale podnosiła pozom nauczania. Stało się to szczególnie widoczne po objęciu stanowiska kierownika przez Bazylego Chabina. Już w roku szkolnym 1937/38 poziom ten nie odbiegał znacznie od poziomu szkół w środowiskach miejskich[18].

Szczególnie zasłużona na niwie oświaty była Parascewia Białowąs, legendarna „Ciocia Niusia”, córką „Małego Janka” organizująca wszystkie okolicznościowe uroczystości odbywające się w domu ludowym. Była reżyserem i scenografem, potrafiła zjednać sobie młodzież, która dzięki niej chętnie uczęszczała na zajęcia świetlicowe. Parascewia odznaczała się wielkim nauczycielskim charyzmatem. Ukończyła seminarium nauczycielskie o.o. Jezuitów w Tarnopolu w czasie I wojny światowej.

Ze szczególnym sentymentem wspominam swoją wychowawczynię w klasach od I do V, Aurelię Chabin. Nie tylko uczyła czytać, pisać i rachować, ale wpajała w nas zasady przykładnego zachowania się w szkole, na ulicy, a nawet w domu rodzinnym. Uczyła nas polskiego języka literackiego, gdyż na co dzień rozmawialiśmy wiejską gwarą z licznymi wtrętami ukraińskimi. Obniżała nam oceny z języka polskiego, zarzucając, że rozmawiamy lepiej po ukraińsku niż po polsku. Zmuszała do czytania "nieśmiertelnych" dzieł Henryka Sienkiewicza, sprawdzając później czy rzeczywiście je przeczytaliśmy.

Przykładnym nauczycielem był także Petro Senyk, Ukrainiec, którego bardzo szanowaliśmy. Prowadził z nami język ruski, czyli ukraiński. Jednakowo traktował dzieci z rodzin ukraińskich i polskich. Nawet później, za tzw. władzy radzieckiej, pozostał sprawiedliwy i powszechnie lubiany.

W okresie Dwudziestolecia w dziele wychowania młodego pokolenia istniała silna współpraca domu rodzinnego, szkoły i Kościoła. To harmonijne współdziałanie przyniosło dobre rezultaty, czego dramatycznym sprawdzianem stały się obie okupacje oraz cały okres wojny.

 

Budowa szkoły powszechnej

Po zakończeniu budowy i oddaniu do użytku domu ludowego radni Ihrowicy postanowili przystąpić do nowej inwestycji - szkoły. Była ona bardzo potrzebna, ponieważ poszczególne klasy gnieździły się w chłopskich chatach. Wykształcenie podstawowe obejmowało 7 klas szkoły powszechnej, a tymczasem w Ihrowicy brakowało sal lekcyjnych. Stało się to tym bardziej dokuczliwe, że pod koniec lat dwudziestych rozpoczął się wyż demograficzny, obejmujący dzieci urodzone po I wojnie światowej. Nic wiec dziwnego, że samorząd wiejski i cała wielonarodowa społeczność Ihrowicy - Polacy, Ukraińcy i Żydzi - popierali ideę budowy nowego budynku szkolnego.

Budowa trwała trzy lata. Rok szkolny 1935/36 rozpoczął się już w nowej, 7 klasowej szkole. Kierownikiem został Bazyli Chabin. Jak na ówczesne standardy, sale i korytarze szkolne były dość przestronne. Klasy ogrzewano piecami kaflowymi, w których palono tylko nocą. Nauczyciele mieli swój pokój. Przy budynku szkolnym zbudowano dwa mieszkania dla nauczycieli. Na parterze zamieszkała Parascewia Białowąs, a na piętrze - państwo Chabinowie.

 

Ochronka

Ochronkę utworzono w kilku pomieszczeniach na poddaszu domu ludowego. Było to pierwsze przedszkole zorganizowane przez kuratorium powiatowe. Kierowniczką została nauczycielka Maria Piwińska.

Byłem jednym z ok. 30 dzieci uczęszczających do tego przedszkola. Pani Piwińska uczyła nas wierszyków i piosenek. Dzieci z rodzin biedniejszych dostawały ubranka i obuwie. Pamiętam również, że codziennie podawano nam do picia po jednej łyżeczce tranu. Jego smak przypominał zjełczały olej, dlatego nie był szczególnie lubiany. Pani Piwińska kazała nam otwierać usta i zamykać oczy. Przy połykaniu na ślepo tran wydawał się nieco smaczniejszy ...

W naszej pani przedszkolance zakochał się Tadeusz Balicki, nauczyciel z Zabojek. W 1933 r. przeniósł się do Ihrowicy, a w 1934 r. wzięli ślub. Rok później urodził się im syn Zbigniew. Mieszkali u Piotrowskich obok domu ludowego. W Ihrowicy pracowali do 1937 r., kiedy to przenieśli się do Mszańca, gdzie Tadeusz Balicki objął funkcję kierownika szkoły.

 

Strzelcy i harcerze

Najliczniejszą i najprężniej działającą organizacją paramilitarną na Podolu był Związek Strzelecki. Należeli do niego nie tylko przedpoborowi, ale również mężczyźni po wojsku. Co tydzień zbierali się w świetlicy na naukę regulaminów.

Związek posiadał karabiny przechowywane na posterunku policji. W czasie ćwiczeń strzelcy nosili mundury i czapki maciejówki z orzełkami. Od 1933 r. do 1936 r. komendantem Związku Strzeleckiego w Ihrowicy był nauczyciel Tadeusz Balicki. Obowiązki komendanta przejął po nim Józef Nakonieczny. W ćwiczeniach dużą wagę przywiązywano do sprawności fizycznej strzelców. Organizowano liczne zawody sportowe w takich dyscyplinach jak strzelanie, biegi przełajowe, zawody lekkoatletyczne. Zimą odbywały się zawody narciarskie. Były bardzo popularne z uwagi na dogodne warunki do uprawiania tej dyscypliny.

Najbardziej jednak dbano o wychowanie patriotyczne młodzieży, w którym chodziło głównie o kształtowanie ducha moralno-bojowego. Organizowano wykłady z historii Polski nawiązując zwłaszcza do chlubnej tradycji Legionów Piłsudskiego. Urządzano capstrzyki, przemarsze przez wieś ze śpiewem pieśni legionowych itp.

Te metody pracy przynosiły niezwykle pozytywne rezultaty. Młodzież polska w okresie międzywojennym była bardzo patriotyczna. Gdy po śmierci Józefa Piłsudskiego sypano mu kopiec w Krakowie, w pracach tych uczestniczyli również przedstawiciele Związku Strzeleckiego z Ihrowicy. Tadeusz Białowąs, Józef Nakonieczny i Kazimierz Nakonieczny wyjechali do Krakowa na własny koszt.

Przynależność do Strzelców była uważana za duże wyróżnienie. Zresztą nie każdego przyjmowano do związku. Należało spełniać określone regulaminem warunki fizyczne, psychiczne, moralne, środowiskowe i patriotyczne. Młodzież wychowana w Związku Strzeleckim zdała egzamin na najwyższą ocenę walcząc w obronie Ojczyzny w 1939 r. i w  późniejszych latach II wojny światowej.

Część młodszej młodzieży należała do drużyn harcerskich. W pracy wychowawczej z młodzieżą harcerską starano się krzewić wartości patriotyczne przez częste odwoływanie się do przeszłości za pomocą pieśni, poezji i prozy.

Ja też należałem w latach 1935 - 1939 do harcerstwa. W I944 r. prawie cała nasza drużyna znalazła się w szeregach „Istrebitielnoho Batalionu” w Hłuboczku Wielkim.

Strzelcy byli szczególnie ostro zwalczani przez nacjonalistów ukraińskich, którz

Związek Strzelczyń

y współpracując z dwoma okupantami – sowieckim i hitlerowskim – dążyli oni do fizycznego wyeliminowania osób o przeszłości strzeleckiej. Po 17 września 1939 r. Ukraińcy dostarczali NKWD listy proskrypcyjne, według których następowały aresztowania i wywózki na Syberię. Od 1942 r. starali się skłaniać Niemców do wysyłania Strzelców na przymusowe roboty do Niemiec.

W czasie okupacji hitlerowskiej ihrowiccy nacjonaliści ukraińscy przy każdej nadarzającej się sposobności publicznie lżyli, poniżali i bili Strzelców. W 1943 r. usiłowali w ten sposób sprowokować Kazimierza Białowąsa „Mitię” i Stanisława Białowąsa „Głąbę” przed budynkiem starej gminy. Obrażeni przez kolegów Ukraińców zachowali oni zimną krew, dzięki czemu prawdopodobnie uniknęli pobicia lub nawet śmierci.

 DALEJ