Związek Strzelczyń

Kobiety również posiadały organizację na wzór Związku Strzeleckiego. Związek Strzelczyń zrzeszał pozaszkolną młodzież żeńską i młode mężatki. Założono ją w Ihrowicy pod koniec lat dwudziestych. Strzelczynie posiadały swoje oznaczenia, umundurowanie, regulamin oraz oddzielne przepisy postępowania. Celem ich związku było wychowanie patriotyczne, fizyczne i przysposobienie obronne. Występowały jako organizacja pomocnicza, wspierająca męski Związek Strzelecki. Założycielką i duchową opiekunką Strzelczyń w Ihrowicy była Parascewia Białowąs „Ciocia Niusia”. Szczególną aktywność Strzelczynie przejawiały pod koniec lat 30-tych, kiedy na horyzoncie politycznym pojawił się złowrogi cień agresji hitlerowskiej na Polskę.

    

Współpraca z wojskiem

     W 1936 r. lokalna administracja i kierownictwo szkoły powszechnej nawiązały kontakt z 10 pp z Łowicza. Celem współpracy było pogłębienie patriotycznego wychowania miejscowej młodzieży. W 1938 r. w Ihrowicy gościła grupa wojskowych z zaprzyjaźnionej jednostki. Przywieźli ze sobą liczne podarunki. Młodzież szkolna otrzymała zestawy do gry w piłkę siatkową i nożną. Młodzieży starszej wojsko podarowało karabinki treningowe do uprawiania sportów strzeleckich. Goście wzbogacili też bibliotekę szkolną nowymi wydaniami pozycji z literatury pięknej i tematyki obronnej.

     Z okazji wizyty wojskowych z Łowicza we wsi zorganizowano festyn ludowy. W programie znalazły się pieśni patriotyczne i wojskowe w wykonaniu młodzieży, a także skecze i sceny rodzajowe z życia wsi podolskiej. Recytowano również poezję Wincentego Pola i Marii Konopnickiej.

     Wojskowych ugoszczono uroczystym obiadem w budynku szkoły. Zapowiadano dalszą współprace, którą brutalnie przerwała wojna ...

      

Galicyjscy emigranci

Po I wojnie światowej życie na podolskiej wsi było szczególnie ciężkie. Pomijając już warunki klimatyczne, a więc wyjątkowo śnieżne i mroźne zimy, życie uprzykrzała recesja gospodarcza. Towary przemysłowe stały się bardzo drogie, panowało bezrobocie. Do pracy na folwarku zgłaszało się wielu ludzi, a dniówka za 12 godzin pracy wynosiła 80 groszy. Dotkliwie odczuwano brak opału. Cena węgla dochodziła do 70 zł za tonę. Każdego roku biedota wiejska z trwogą wypatrywała przednówka, kiedy zaczynało brakować żywności.

W takich warunkach na przeludnionej i biednej wsi rozwinęła się emigracja zarobkowa. Młodzi ludzie wyjeżdżali do Niemiec, Francji, Belgii, Brazylii, Argentyny, Kanady i Stanów Zjednoczonych[19].

Los emigrantów był niezwykle ciężki. Wielu z nich było analfabetami, nie mówiąc już o znajomości języków obcych. Emigranci tworzyli zamknięte środowiska, swoiste getta, z których trudno im się było wydostać. Dopiero drugie pokolenie polskiej emigracji otrzymało wykształcenie i właściwe wychowanie. Możemy być dumni, że w tak trudnych warunkach nie zapomnieli o swojej polskości. Tworzyli polskie organizacje religijno-społeczne, budowali zaplecze działalności polonijnej[20].

Z Ihrowicy na emigrację zarobkową do Kanady wyjechali - Franciszek, Stefan, Jan, Tomasz, Maria i Mikołaj Białowąsowie, Jan Białowąs „Głąba”, Antoni Kubów, Wiktoria i Michał Kubów. Do Francji „za chlebem” udali się: Kazimierz, Józef, Karolina Biskupscy, Franciszek Biskupski, Anna Biłous.

     Anna Biłous wyjechała do Francji w 1938 r. z zamiarem powrotu do Polski. Po wybuchu wojny okazało się to niemożliwe. W 1942 r. wyszła za mąż za Polaka Zyniewskiego pochodzącego z Wilna. Troje dzieci z tego małżeństwa Zyniewscy wychowali w duchu polskości. Anna zmarła w 1993 r., a jej mąż nieco wcześniej[21].

 

Żydowski, ukraiński i polski handel

W okresie międzywojennym w Ihrowicy było kilka sklepów prywatnych i spółdzielczych. Jeden z nich stał w północnej części wsi, przy skrzyżowaniu drogi głównej z ulicą Stepańczyszynych. Sprzedawano w nim towary spożywcze i przemysłowe, a właścicielem był Panachyda. W budynku urzędu gminy mieścił się sklep spożywczy należący do kółka rolniczego. W starym budynku policji znajdował się sklep rzeźniczy prowadzony przez rodzinę Mozerów. Założony w 1935 r. oferował mieszkańcom dobrej jakości mięsa i wędliny. W sklepie tym zaopatrywali się biedni i bogaci mieszkańcy wsi, a także podróżni. W domu Zahaluków znajdował się ukraiński sklep „Kooperatywa” o szerokim asortymencie towarów - od spożywczych do tekstylnych. Sprzedawał w nim Wołodymyr Skólski. W południowej części wsi, w domu Kazimierza Białowąsa, mieściła się filia sklepu kółka rolniczego. Nieco dalej, w domu Dowhopołych, mieścił się sklep wielobranżowy należący też do „Kooperatywy”.

Handlem zajmowali się oczywiście również Żydzi. Od strony Kazimierzowa mieszkały dwie wielodzietne i bardzo biedne rodziny żydowskie trudniące się drobnym handlem. Patrząc od kościoła w stronę Tarnopola, po lewej stronie we wciśniętym w podwórko domku mieszkał stary Żyd Berko z córką. Handlował skórami z królików i owiec, przędziwem, końskim włosem itp. Berko prowadził również sklep tytoniowy. Dalej, we własnym domu z oborą, mieszkał inny Żyd, Dud z żoną i dwojgiem dzieci. Prowadził wyszynk alkoholowy z piwem, wódką i zakąską rybną. Miał krowę i kury. Za nowym posterunkiem policji mieszkał Herz z żoną i dwojgiem dzieci. Handlował we własnym domu zbożem, cielętami i owcami. W domu Eliasza Białowąsa mieszkał Chil z żoną i synem. Prowadził sklep spożywczy i kolonialny. Handlował także zbożem, owocami i cielętami.

Handlem trudniła się każda z trzech społeczność żyjących w Ihrowicy. Jednak Żydzi byli najlepiej przygotowani do prowadzenia najbardziej opłacalnego handlu ze wsią. Nie tylko handlowali wszystkimi towarami potrzebnymi do życia na wsi, ale prowadzili również skup produktów rolnych. Wzrastająca konkurencja podsycała zawiść w stosunku do Żydów. Antyżydowskie hasła trafiały w Ihrowicy na podatny grunt. Oficjalnie funkcjonowały hasła: „nie kupuj u Żyda”,„bij Żyda”, czy „Żydzi do Izraela”. Można je było spotkać na ścianach budynków i na płotach. Starszemu pokoleniu wychowanemu w duchu tolerancji galicyjskiej nie podobało się tego rodzaju postępowanie. Niestety nastrojom tym ulegała młodzież.

 

Rodzinne związki Polaków i Ukraińców

W Królestwie Galicji i Lodomerii, zwanym przez miejscową ludność  - Królestwem Galicji i Głodomerii, za panowania cesarza Franciszka Józefa, Polacy, Ukraińcy, Żydzi i inne narodowości żyły w miarę zgodnie. Wszyscy korzystali z równych praw. Polacy i Ukraińcy byli raczej zadowoleni ze swobód narodowych, jakie gwarantował im cesarz. Jedni i drudzy mogli chwalić Boga w ojczystym języku. Atmosfera tolerancji panowała również w Ihrowicy. Nie było słychać o konfliktach czy waśniach narodowościowych. Mieszkańcy wsi żyli zgodnie szanując odmienność etniczną.

W społeczności polsko-ukraińskiej głównym kryterium kojarzenia małżeństw był majątek, tj. ilość ziemi, jakość zabudowań i umiejętność gospodarowania. Na przełomie XIX i XX wieku innych wzglądów nie brano poważnie pod uwagę. O kojarzeniu małżeństw przeważnie decydowali rodzice. Kryteria polityczne praktycznie nie istniały.

W 1937 r. na 256 ihrowickich małżeństw – jak wynika ze spisu rodzin polskich - 131 stanowiły związki mieszane, katolickie i greckokatolickie. A zatem ponad połowa rodzin polskich była bardzo blisko skoligacona z Ukraińcami. Jeśli Polak żenił się z Ukrainką, ślub odbywał się w cerkwi, jeśli Ukrainiec z Polką - odwrotnie.

Początek lat trzydziestych przyniósł zmiany w tej dziedzinie życia. Wraz z postępującą aktywizacją polityczną społeczności ukraińskiej, wśród Ukraińców zaczęła pojawiać się krytyka mieszanych małżeństw. Przewodzili jej pojawiający się już na wsi ukraińscy nacjonaliści. Nie przeszkadzało to jednak młodym ludziom wchodzić w mieszane związki. Nawet po 1939 r., kiedy nacjonaliści działali jawnie, odbywały się po wsiach takie wesela.

 

Rywalizacja między Polakami a Ukraińcami

W Ihrowicy Polacy byli zorganizowani wokół dwóch ośrodków - Kościoła i domu ludowego. W domu ludowym mieścił się Związek Strzelecki, Związek Harcerstwa Polskiego, Koło Gospodyń Wiejskich, młodzieżowe zespoły teatralne, Kasa Stefczyka, Biblioteka Wiejska. Stowarzyszenia te czynnie uczestniczyły w organizacji licznych uroczystości patriotycznych, festynów, przedstawień teatralnych czy widowisk ludowych.

Ludność ukraińska również miała swoją czytelnię usytuowaną w pobliżu cerkwi. Oficjalnie działały też ukraińskie organizacje paramilitarne, takie jak np.: Strilci, Łuhowyky czy Sokoły. Jednak organizacje te pod pozorem zabawy sposobiły młodzież do walki. W czytelniach kolportowano nielegalną nacjonalistyczna prasę, którą policja granatowa często rekwirowała.

W okresie międzywojennym w Ihrowicy nie było spektakularnych przypadków konfliktów na tle narodowościowym. Nie odnotowano tu zabójstw politycznych, ani sabotaży gospodarczych, np. podpaleń stert zboża, co zdarzało się w innych okolicach. Nie dotarła tu również ekspedycja polskiej policji granatowej przeciw nacjonalistom ukraińskim. Można było sądzić, że współżycie między Polakami a Ukraińcami układało się dobrze. Niestety ukraińscy nacjonaliści cały czas skrycie podsycali nienawiść wobec Polaków, szykowali się do eksterminacji ludności polskiej, jak mówili – zajmajców ich ziem.

 DALEJ