Wykazy i zestawienia

 

Wykaz nazwisk polskich żołnierzy pochodzących z

Ihrowicy poległych i zaginionych w latach  1939-45

 

1. Nakonieczny Józef, s. Franciszka - ur. 1.03.1912 r. w Ihrowicy, ppor. 54 pp. Obóz Starobielsk ZSRR. Rozstrzelany w 1940 r. CW Charków, Ukraina.

2. Białowąs Marcin, s. Franciszka - ur. w 1901 r. w Ihrowicy, szer. 12 pp. Poległ 16.10.1944 r. w Warszawie, l KW Warszawa, Aleksandrów CK.

3. Białowąs Ludwik, s. Antoniego - żołnierz WP. Ranny w 1945 r., zmarł w szpitalu wojskowym w Bydgoszczy, pochowany w Bydgoszczy. Brak w ewidencji poległych i zaginionych żołnierzy.

4. Białowąs Stanisław, s. Antoniego - żołnierz WP. Zginął prawdopodobnie w Kołobrzegu w 1945 r. Brak w ewidencji poległych i zaginionych żołnierzy.

5. Biskupski Józef - ur. 19.03.1904 r. w Ihrowicy, strz. Poległ 16.09.1939 r. w Iłży, 34 KW Iłża.

6. Biskupski Julian - ur. w 1908 r. w Ihrowicy. Zginął w 1939 r. Brak w ewidencji poległych i zaginionych żołnierzy.

7. Grabas Michał - ur. w 1900 r. w Ihrowicy, żołnierz LWP. Zginął na Wale Pomorskim w 1945 r. Brak w ewidencji poległych i zaginionych żołnierzy WP.

8. Krzyśków Julian, s. Michała - ur. w 1926 r. w Ihrowicy, st.szer. 18 pp. Zginął 17.03 1945 r. w Kołobrzegu, 17 CW Kołobrzeg.

9. Łysy Stefan, s. Piotra - ur. w 1920 r. w Ihrowicy, szer. 12 pp. Poległ 13.03.1945 r. w Kołobrzegu, 17 CW Kołobrzeg.

10. Diłaj Jan, s. Stefana – ur. 21.09.1922 r. w Dubowcach, pow. Tarnopol, kpr.pchr. W 1940 r. wywieziony do Kazachstanu. Od 1942 r. w II Korpusie. Walczył o klasztor Monte Cassino. Zginął 25.04.1944 r. CW Monte Cassino.

11. Ciurlik – ur. w Ihrowicy (Kalinka). Brak w ewidencji żołnierzy WP poległych i zaginionych na Zachodzie.

12. Tokarczuk Jan, s. Antoniego, ur. w 1921 r. Zginął w Kołobrzegu w marcu 1945 r.

13. Jazłowiecki Zygmunt, wnuk Małego Janka, pochodzący z Kurnik, żołnierz LWP. Zginął w 1945 r.


Wykaz osób pomordowanych w Ihrowicy przez UPA[57]

 

Lp.

Nazwisko i imię

Lat

Data śmierci

Uwagi

1

Szczepankiewicz Stanisław

38

24 XII 44

proboszcz

2

Szczepankiewicz Anna

70

24 XII 44

matka proboszcza

3

Szczepankiewicz Bronisław

36

24 XII 44

brat proboszcza

4

Szczepankiewicz Maria

33

24 XII 44

siostra proboszcza

5

Dudczak Anna

58

24 XII 44

ż. Wojciecha

6

Dudczak Karolina

35

24 XII 44

c. Wojciecha

7

Białowąs Anna

44

24 XII 44

ż. Sylwestra

8

Białowąs Julia

70

24 XII 44

ż. Mikołaja

9

Białowąs Franciszek s. Michała

55

24 XII 44

zięć Julii

10

Białowąs Aniela

32

24 XII 44

c. Julii

11

Białowąs Franciszek s. Wincentego

54

24 XII 44

 

12

Białowąs Antonii

52

24 XII 44

 

13

Białowąs Jan

52

17 XII 44

zastrzelony przed pocztą

14

Białowąs Rozalia

49

24 XII 44

ż. Jana

15

Białowąs Tatiana

80

24 XII 44

matka Jana

16

Białowąs Maria

19

24 XII 44

c. Jana

17

Białowąs Stefania

14

24 XII 44

c. Jana

18

Białowąs Dżygała Aniela

23

24 XII 44

c. Jana

19

N.N. Nauczycielka z Cebrowa

ok. 30

24 XII 44

mieszkała u Jana B.

20

Białowąs Tatiana

46

24 XII 44

 

21

Dżygała Jan

70

24 XII 44

 

22

Biskupska Katarzyna

38

      III 45

grekokatoliczka

23

Biskupski Józef

13

      III 45

s. Katarzyny

24

Biskupska Stanisława

7

      III 45

c. Katarzyny

25

Sobczak Aleksandra

30

24 XII 44

 

26

Dudczak Daniela

25

24 XII 44

ż. Jana Dudczaka

27

Dudczak Anna

2

24 XII 44

c. Danieli

28

Mot Stefania

19

24 XII 44

c. Antoniego

29

Mot Domicela

25

24 XII 44

c. Antoniego

30

Litwin Maria

44

24 XII 44

ż. Jana Litwina

31

Bartman Elżbieta

85

24 XII 44

 

32

Kozibroda Michał

67

24 XII 44

 

33

Litwin Kazimierz

17

24 XII 44

żołnierz IB

34

Litwin Paulina

31

24 XII 44

ż. Stefana Litwina

35

Litwin Magdalena

7

24 XII 44

c. Pauliny

36

Migała Stanisław

49

17 XII 44

zastrzelony przed pocztą

37

Migała Michalina

46

24 XII 44

ż. Stanisława

38

Migała Władysław

20

24 XII 44

s. Stanisława

39

Migała Genowefa

17

24 XII 44

c. Stanisława

40

Migała Stanisława

22

24 XII 44

c. Stanisława

41

Bończuk Bronisława

12

24 XII 44

zastrz. podczas ucieczki

42

Bończuk Stanisław

9

24 XII 44

zastrz. podczas ucieczki

43

Białowąs Stefan

68

      III 45

wrzucony do studni

44

Białokur Włodzimierz

70

24 XII 44

 

45

Kozibroda Maria

39

24 XII 44

ż. Jana

46

Litwin Paulina

40

24 XII 44

ż. Wincentego

47

Białowąs Jadwiga

51

24 XII 44

c. Michała

48

Litwin Mikołaj

60

24 XII 44

s. Jana

49

Litwin Katarzyna

59

24 XII 44

ż. Mikołaja

50

Litwin Kazimierz

10

24 XII 44

s. Mikołaja

51

Litwin Janina

7

24 XII 44

c. Mikołaja

52

Kuczer Wiktoria Karolina

31

24 XII 44

ż. Wiktora

53

Nakonieczna Franciszka

31

24 XII 44

ż. Juliana

54

Białowąs Maria

35

24 XII 44

ż. Michała

55

Nakonieczny Grzegorz

67

24 XII 44

 

56

Nakonieczna Justyna

42

24 XII 44

 

57

Nakonieczna Józefa

30

24 XII 44

ż. Zygmunta

58

Nakonieczna Eudokia

37

24 XII 44

ż. Jana

59

Nakonieczna Maria

22

24 XII 44

ż. Kazimierza

60

Białowąs Wiktoria

48

24 XII 44

ż. Tomasza

61

Błaszczuk Kazimierz

16

24 XII 44

s. Franciszka

62

Białowąs Rozalia

40

24 XII 44

c. Eljasza

63

Raba Jan

69

10     I 45

wrzucony do studni

64

Rurarz Łukasz

62

24 XII 44

 

65

Rurarz Maria

60

24 XII 44

ż. Łukasza

66

Litwin Mikołaj

41

24 XII 44

s. Franciszka

67

Litwin Helena

33

24 XII 44

ż. Mikołaja

68

Wnuczek Stefania

41

24 XII 44

ż. Mikołaja (Litwiniec)

69

Bortnik Maria

39

24 XII 44

ż. Tomasza

70

Kupyna Michalina

28

      III 45

ż Dobrowód

71

Nakonieczna Czesława

16

      III 45

z Dobrowód

72

Milej Karolina

35

24 XII 44

matka

73

Milej N.

7

24 XII 44

s. Karoliny

74

Milej N.

5

24 XII 44

c. Karoliny

75

Burakowska Marcela

70

30 XII 44

z Korczunku

76

Dziedzic Franciszek

45

25   II 44

Z Kazimierzowa

77

Dziedzic Kazimierz

16

25   II 44

s. Franciszka

78

Dębicki Kazimierz

3

24 XII 44

wnuk Stefana Litwina

79

Nakonieczny Wawrzyniec

72

24 XII 44

 

80

Nakonieczna Janina

69

24 XII 44

ż. Wawrzyńca

81

Jaworska Eudokia

65

24 XII 44

 

82

Białowąs Agnieszka

90

24 XII 44

 

83

Kocaj Franciszka

65

24 XII 44

z Berezowicy Małej

84

Kulik Julia

64

24 XII 44

ż. Jana, kowala

85

Sienkiewicz N

ok. 40

 

ojciec

86

Sienkiewicz N.

ok. 35

 

matka

87

Sienkiewicz N.

ok. 15

 

córka

88

Sienkiewicz N.

ok. 12

 

córka

89

Jaroszewski N.

35

24 XII 44

Ukrainiec

 

Zestawienie zamordowanych Ihrowiczan według wieku

 

Wiek

Liczba

Mężczyźni

Kobiety

Dzieci i młodzież do 17 lat

19

8

11

Od 18 do 30 lat

12

1

11

Od 31 do 50 lat

31

7

24

Powyżej 50 lat

27

13

14

Razem

89

29

60

 


Zakończenie

W miarę zbliżania się terminu 60. rocznicy największego nasilenia mordów wołyńskich, w środkach masowej komunikacji coraz liczniej zaczęły ukazywały się wzmianki o tragicznych losach ludności Wołynia. Spontanicznie powstawały komitety obchodów tragicznych wydarzeń. W końcu nasze władze postanowiły przejąć sprawy w swoje ręce. Stworzono stosowny komitet obchodów na szczeblu państwowym. W jego skład weszło m.in. dwóch Ukraińców polskiego pochodzenia i ani jeden Kresowiak. Na czele komitetu stanął prezydent „wszystkich” Polaków, Aleksander Kwaśniewski.

Zawczasu też zaczęto kształtować „właściwy” wydźwięk rocznicowych obchodów. Już 25 maja 2001 r. odbyła się w Lublinie konferencja zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej wspólnie ze Związkiem Ukraińców w Polsce, poświęcona tragicznej przeszłości Polaków i Ukraińców. Zaproszony na sesje z uwagą przysłuchiwałem się temu, co też nowego odkryli uczeni w najnowszych badaniach historycznych o tragedii ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej. Po wysłuchaniu „naukowego” referatu wygłoszonego przez pracownika IPN w Lublinie, Grzegorza Motykę, nie wytrzymałem nerwowo i zrezygnowałem z dalszego słuchania przygotowanych wywodów. Było dla mnie oczywiste, że referent Motyka, podobnie jak niektórzy z jego przedmówców, starał się jak mógł, aby sprawę holocaustu Polaków na Kresach maksymalnie zrelatywizować, umniejszać i zbagatelizować. W czasie konferencji autorytatywnie twierdzono, że z rąk Polaków zginęło 20 tys. Ukraińców. Nie powołując się na żadne źródła historyczne „sypano” ofiarami ukraińskimi, co wzbudzało widoczną aprobatę wśród obecnych na sali aktywistów ukraińskich. Następnie sugerowano, że należy postawić znak równości między zbrodniami Ukraińców wobec ludności polskiej, a tymi popełnionymi rzekomo przez Polaków na Ukraińcach. Powoływano się na względy polityczne, w imię których należy sobie wzajemnie wybaczyć winy.

Inaczej stawiano sprawę akcji „Wisła”. Twierdzono, że polskie państwo komunistyczne zastosowało wobec Ukraińców niedopuszczalną odpowiedzialność zbiorową wysiedlając 140 tys. ludności ukraińskiej z Bieszczad, Przemyskiego i Chełmszczyzny. Nazywano to wręcz łamaniem praw człowieka

W czasie konferencji z niechęcią przyjęto świetnie udokumentowane wystąpienie pani Ewy Siemaszko na temat ukraińskich zbrodni na Wołyniu. Niezadowoleni Ukraińcy zarzucali pani Siemaszko zbytnią drobiazgowość w wyliczaniu polskich strat. Na drugą konferencję z tego cyklu, która odbyła się w 2002 r. w Krasiczynie k. Przemyśla p. Ewy Siemaszko już nie zaproszono, za to znów można było wysłuchać panów - Motykę i Misiłłę.

Organizowane przez IPN i Związek Ukraińców w Polsce konferencje nt. ludobójstwa na Kresach uświadomiły mi jednak, jak wiele instytucji i osób jest zaangażowanych w zamazywanie prawdy o tamtych wydarzeniach. W drodze powrotnej z konferencji do domu postanowiłem pracować nad dalszym dokumentowaniem mordu wigilijnego w Ihrowicy, ponieważ niewielki nakład wcześniejszej mojej pracy pt. „Wspomnienie z Ihrowicy na Podolu” z 1997 r. został szybko wyczerpany, a zainteresowanie tą książka w dalszym ciągu istnieje. Niniejsza uzupełniona i poszerzona o nowe fakty praca niech służy młodszym pokoleniom i „szperaczom” dziejów Podola.

Ihrowiacy to ludzie, którym zabrano wszystko oprócz pamięci, prawa do wspomnień i miłości do rodzinnej ziemi. Żyjemy z niezagojoną raną w sercu, ponieważ nie na każdej zbiorowej mogile naszych pomordowanych braci, sióstr, rodziców, dziadków, kuzynów i sąsiadów stoi dziś krzyż – znak cierpienia i czci dla zmarłych. Moje dziesięcioletnie starania o to, żeby w Ihrowicy uporządkować zbiorową mogiłę i postawić na niej krzyż, nie dały rezultatu. Za każdą ponawianą próbą moje pismo trafiało do parlamentu Ukrainy w Kijowie i kończyło urzędowy bieg bez odpowiedzi.

A tymczasem słyszę ciągłe powtarzane przez polityków i niektórych publicystów slogany o potrzebie pojednania między Polakami a Ukraińcami, co u ludzi znających realia wzbudza już tylko uśmiech i politowanie.

Doskonale pamiętam, że od początku 1943 r. słowo „banderowiec” było synonimem strachu, zagrożenia i śmierci. Wmawianie nam – niedoszłym ofiarom ludobójstwa na Kresach – że działania UPA były wyrazem „niepodległościowych dążeń” jest perfidna hipokryzją. Żadne zło czynione w przeszłości przez Polaków Ukraińcom nie może usprawiedliwiać planowego wycinania w pień wołyńskich i podolskich wiosek, eksterminacji ludności polskiej za pomocą metod, jakimi nie posługiwali się nawet gestapowcy i śledczy NKWD. Narodu ukraińskiego nie musimy przepraszać, ani oczekiwać od niego przeprosin. Ten naród nas nie mordował. Uśmiercała nas stosunkowo nieliczna grupa nacjonalistów, którzy chcieli utożsamiać się z całym narodem ukraińskim i nadal to czynią. Część z nich żyje w Kanadzie, USA, Australii i w innych częściach świata, wszędzie tam organizując zjazdy kontynuatorów tradycji OUN-UPA. Wydają osławiony kłamliwością i nierzetelnością „Litopys”. Nie przyznają się do złoczynów, bo przyznać się oznaczało by nazwać siebie ludobójcami. Lata zimnej wojny między Związkiem Sowieckim a Zachodem sprzyjały im. O ukraińskich mordach było cicho, a bezpośredni świadkowie systematycznie wymierali. Niestety koło kłamstwa i zła toczy się po dzień dzisiejszy.

Okrągłe rocznice holocaustu Polaków na Kresach stanowią jedyną okazję, aby odsłonić prawdę o martyrologii Polaków na Kresach. 50. rocznica mordów obchodzona była bez wielkiego rozgłosu, gdyż Kresowiaków hamowały władze państwowe i Kościół katolicki. Ale obchodów 60. rocznicy nie dało się powstrzymać. Kresowiacy coraz silniej domagają się odsłonięcia całej prawdy o rzeziach na Kresach. Powstają dzieła dokumentujące to ludobójstwo. Władysław i Ewa Siemaszko (ojciec i córka) wydali pracę pt. „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 - 1945”. Pracy tej, opartej na relacjach naocznych świadków zbrodni i dokumentach archiwalnych, niepodobna zakwestionować. Nieudane próby dyskredytacji tych badań podejmują polscy Ukraińcy zarzucając autorom zbytnią drobiazgowość i szerzenie nienawiści do Ukraińców.

Drugie dzieło warte polecenia to „Dowody zbrodni OUN-UPA” Wiktora Poliszczuka, prawosławnego Ukraińca z Kanady, wydane w Toronto w 2000 r. Praca oparta jest na dokumentach archiwalnych. Następną ważną pracą historyczną jest książka pt. „Z kim i przeciw komu walczyli nacjonaliści ukraińscy w latach II wojny światowej?” Ukraińca Witalija Masłowskiego ze Lwowa. W 1999 r. tuż po wydaniu książki jej autor został zamordowany przez nieznanych sprawców. Oto czym grozi na Ukrainie pisanie prawdy o wyczynach wojaków z UPA.

Można powiedzieć, że ofiary zbrodni UPA poniosły podwójną śmierć. Jedna, której byłem naocznym świadkiem w Ihrowicy w wigilię Bożego Narodzenia 1944 r., była rzeczywista i makabryczna. Drugą spowodował kilkudziesięcioletni czas milczenia. Ale zła nie da się zamazać. Wysiłek oczyszczenia pamięci i sumień jest trudny, ale niezbędny. Przykładem niech będą Ukraińcy z Ihrowicy, którzy od kilku już lat pytają nas: kiedy przyjedziecie uporządkować waszą zbiorową mogiłę pomordowanych i postawicie na niej krzyż?”. Od kilku lat niezmiennie odpowiadam, że czekamy na zezwolenie z Kijowa, Ci prości Ukraińcy wiedzą, że należy przeprosić cienie ofiar oraz dokonać rachunku sumienia i krzywd. Myślę, że spadłby im kamień z serca i lżej byłoby umierać.

Jednak tych, którzy gloryfikują sprawców ludobójstwa na Kresach jako bojowników o niepodległość własnego państwa nie przekonają żadne moralne argumenty. Choć doskonale wiedzą, że Ukraina nie uzyskała niepodległości dzięki wymordowaniu setek tysięcy Polaków, lecz w wyniku rozpadu radzieckiego imperium, stawiają pomniki przywódcom bandyckiej UPA.

Historyk Norman Davies mówi, że „historia bez ocen moralnych jest jak bajka bez sensu”. Nas wygnano brutalnie z ojcowizny, na której pozostawiliśmy swoich najbliższych pomordowanych, Oni tak samo zasługują na pamięć, jak rozstrzelani i zgładzeni w sowieckich łagrach, czy hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Ginęli tak samo bezbronni, tylko dlatego, że byli Polakami. Śmierć ich prawdziwa, to nie tylko pogrzebanie w mogile, lecz – w rodzimej niepamięci.

Wdzięczny będę za uwagi, nie tylko te pochwalne, ale i krytyczne.

Końskowola 10 VII 2003 r.



[1] Przy opracowywaniu tego podrozdziału korzystałem (za zgodą autora) z danych zawartych w książce Władysława Kubowa: „Terroryzm na Podolu”, Warszawa 2003

[2] Kazimierz Białowąs z Gdyni podał znamienny przykład rodziny Sawickich potwierdzający tę zasadę. Otóż była to rodzina polska. Wcześniej zmarło w niej pod rząd dwóch synów, ponieważ urodzeni zimą i wiezieni do Chrztu Św. w kościele w Płotyczy – przeziębili się. Trzeciego syna, też urodzonego zimą, Sawicki ochrzcił już w pobliskiej cerkwi. Od tego ochrzczonego w cerkwi syna powstał ród Sawickich – Ukraińców. Starszym Ihrowiczanom dobrze znany był niejaki Dorko, syn Sawickiego ochrzczonego w cerkwi.   

[3] W Słowniku Artystów polskich jest zapis o nim: Urodził się 22 maja 1859 r. w dobrach Ihrowice. Ukończył realną szkołę we Lwowie w 1978 r. W latach 1878-1882 kształcił się w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie w klasie kompozycji u Jana Matejki. Malował w Bogdanówce k. Tarnopola i Zbarażu. Pierwsze obrazy z Podola to: „Połudenek i Rusinka” (oba w 1887 r.), „Wieńczenie Panny Młodej” (w 1893 r.). Praca zakupiona przez TPSP, nagrodzona medalem na Wystawie Krajowej we Lwowie w 1894 r., znajduje się obecnie we Lwowskiej Galerii Obrazów. Namalowana w 1897 r. „Komunia w cerkwi” została zakupiona przez Ministerstwo Wyznań i Oświaty dla Muzeum Narodowego w Krakowie. Ponadto artysta namalował: „Przed emigracją”, „Dwie rywalki”, „W karczmie na muzyce”, „Przy żarnach”, „Dwie gosposie”. Namalował również wiele portretów bogatych ludzi. Ilustrował książki np. „Potop” Henryka Sienkiewicza. „Anioł Pański po bitwie pod Warką”.

[4] Według jednego ze źródeł datowanego na 1855 r., właścicielem dóbr tabularnych, a wiec w obecnym rozumieniu zapisanych w księgach hipotecznych lub wieczystych, był wtedy Onufry Turkuł.

[5] Tak opisuje ich w swoich wspomnieniach pani Nałęcz-Mroczkowska z d. Świderska z Ihrowicy

[6] O rozmachu targów i wyścigów świadczy informacja „Gazety Lwowskiej” z 1854 r. stwierdzająca, że „Do Tarnopola nie tylko z pobliskich okolic, ale nawet ze stron najodleglejszych wiele ciekawych osób przyjeżdża, tak, że liczba obecnych wynosiła 7 do 8 tysięcy powozów, a jeźdźców było około 600, z których wielu wystąpiło na dzielnych, rozmaitej rasy koniach”.

[7] Pisze o tym Czesław E. Blicharski w pracy pt. „Tarnopol w latach 1809-1945”.

[8] Tak pisał w książce pt. „Jak lud polski wchodzi w Polskę”, wydanej w Tarnopolu w 1923 r. prezes TSL Stanisław Srokomski.

[9] Jak wyżej.

[10] Kronika działalności Koła Towarzystwa Szkół Ludowych w Ihrowicy

Ihrowica Dolna

1903 r. - „Mały Janko” osobiście prowadzi kurs śpiewu.

1904 r. - 17 stycznia odbył się pierwszy odczyt prof. Jana Zamorskiego z Tarnopola na temat: "Historii poddaństwa w w Polsce". Odczyt zgromadził wielu włościan. Dyskutowano o Polsce szlacheckiej XVIII i XIX wieku i jej zgubnej polityce dla całego narodu polskiego. Przypomniano, że od zniesienia pańszczyzny upłynęło dopiero 40 lat

1905 r. - w styczniu teatr wiejski złożony z członków czytelni wystawił "Jasełka". 5 lipca prelegent prof. Stanisław Srokowski omawiał sprawę organizowania się włościan, a także wpływu i korzyści płynących z działalności tych organizacji na życie całego narodu. Rozdano 60 tomów książek 52 stałym członkom Koła.

1906 r. - 25 marca odbyła się prelekcja prof. Żabskiego pt. „O potrzebie używania języka polskiego” i Cześnikowskiego pt. „O kasie Raiffeisena” (w Polsce wg wzorców kas Raiffeisena organizował swoje spółdzielnie Franciszek Stefczyk).

Pod koniec roku, 4 grudnia, obchodzono uroczyście 160 rocznicę urodzin Tadeusza Kościuszki. Uroczysty program artystyczny przygotowali wspólnie członkowie czytelni z Ihrowicy Dolnej i Górnej. Udekorowano kościół, dzwonnicę i czytelnię. Za duszę Naczelnika ks. Karol Procyk odprawił nabożeństwo. Przy symbolicznym katafalku ze skrzyżowanymi kosami stali włościanie poubierani w sukmany. Kobiety wystąpiły w strojach ludowych. Młodzież miała poprzypinane kokardki biało-czerwone. Chór włościański dziewcząt i chłopców śpiewał pieśni religijne i patriotyczne. Po uroczystościach kościelnych akademik Jan Wojtuniuk z Tarnopola wygłosił w czytelni referat pt. „O Powstaniu Kościuszkowskim”. Dwunastoletni Kazio Białowąs (najstarszy syn "Małego Janka") deklamował wiersze patriotyczne. W uroczystościach tych brali udział delegaci czytelni z Iwaczowa, Płotyczy, Dubowiec, Ditkowiec i Obarzaniec. Wydano 615 tomów książek 56 czytelnikom czytelni.

1910 r. - Czytelnia mieściła się w domu Eliasza Białowąsa, który był jej kierownikiem. Wypożyczono 50 książek. Zorganizowano 4 imprezy oświatowe. I tak 24 kwietnia prof. Promiński dał wykład pt. „O roślinach pastewnych. Prof. Partyka mówił – „O naszych praojcach i bitwie pod Grunwaldem oraz o jej wpływie na tradycje patriotyczne Polaków”, a miejscowy urzędnik Garbiak - o lokalnych sprawach.

1913 r. - Czytelnia funkcjonowała w domu nowego kierownika Jana Białowąsa o przezwisku „Kęs”. Na stanie było 197 tomów. Zanotowano 460 wypożyczeń. Obyły się 3 imprezy oświatowe. Okazją do jednej z nich stało się 30 stycznia wesele Mikołaja, syna Jana Białowąsa „Małego Janka".  Na uroczystość przybyli z Tarnopola państwo Srokowscy, Stanisław Nowak i Z.Herman oraz ks. Jan Dziugiewicz. W czasie uroczystości chłopi wystąpili w sukmanach, a kobiety w haftowanych strojach. Wesele to było pierwowzorem kolejnych uroczystości kościelno-ludowych w Ihrowicy. Propagowano elementy patriotyczne w ubiorach, dekoracji pomieszczeń oraz w polskich obyczajach w formie przyśpiewek weselnych, a nawet popowstaniowych pieśni żołnierskich.

6 marca bardzo uroczyście obchodzono 50 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Długo trwały przygotowania. Udekorowano kościół, dzwonnicę i parkany. Brać chłopska wystąpiła w sukmanach, a kobiety w swoich tradycyjnych strojach. Młodzież miała poprzypinane kokardki biało-czerwone. Mszę Św. odprawił ks. Jan Dziugiewicz, ihrowicki proboszcz. Poświęcono i wkopano kilkumetrowy krzyż dębowy z napisem: „Na pamiątkę powstania 1863 r. Parafianie Ihrowicy, 6 III 1913 r.”.

Mimo zimnej marcowej pogody na uroczystość zjechało wielu włościan z pobliskich wiosek. Po modlitwach za dusze zmarłych powstańców głos zabrał akademik Błaszkiewicz z Tarnopola. Jednak uczestnicy uroczystości najbardziej zapamiętali wystąpienie wójta Ihrowicy - Małego Janka, który przemówił do „sumienia narodowego swej braci siermiężnej”.

19 października 1913 r. Bronisława Mystkowska i Stanisława Mazurkiewicz z Tarnopola w Ihrowicy Górnej i Dolnej dały wykład nt. „O spółkach włościańskich”.

Ihrowica Górna

1903 r. - Pierwszy zapis o działalności Towarzystwa Szkół Ludowych. Kazimierz Litwin prowadzi kurs śpiewu pieśni patriotycznych i ludowych. Na kurs uczęszczało 18 dziewcząt i chłopców.

1905 r. - 15 października prof. Stanisław Srokowski i prof. Osentowicz prowadzili wykłady nt. kółek rolniczych. Na licznych przykładach przekonywali rolników do organizowania się w grupy i uczęszczania na prelekcje, gdyż jest to dla nich jedyny sposób zdobywania wiedzy. Apelowali o to szczególnie do ludzi młodych. W ślad za tym apelem 8 listopada prof. Zamorski założył w Ihrowicy Górnej Kółko Rolnicze. Zainteresowanie było duże, gdyż jesienią na wsi zawsze jest dużo wolnego czasu. W tym dniu 20 stałym czytelnikom Koła rozdano w nagrodę 30 tomów książek.

1906 r. - 21 października ks. Karol Procyk miejscowy proboszcz, prowadził pogadankę na temat „Przez oświatę do wolności”. Dzierżawca miejscowych dóbr - Moszczyński i pan Temporal z Tarnopola mówili o działalności i osiągnięciach w środowisku wiejskim kasy Reifeissena i kółek rolniczych. 2 grudnia odwiedzili czytelnię członkowie TSL z Tarnopola – Żytowski, państwo Wernerowie, Dekańscy i akademik Jan Wojtuniuk.

8 grudnia, Jan Wojtuniuk wygłosił odczyt nt. Powstania Kościuszkowskiego. Szesnastu czytelnikom wydano 60 tomów książek.

1910 r. - czytelnia liczyła 119 woluminów i mieściła się w domu Wincentego Białowąsa. Liczba wypożyczeń - 70. Zorganizowano jedną imprezę oświatową.

1913 r. - Czytelnię zlokalizowano w domu Ignacego Nakoniecznego. Jej kierownikiem był Marcin Białowąs „Kęs”. Liczba tomów wzrosła do 162, a wypożyczeń  do 95. Zorganizowano też 2 imprezy oświatowe: 6 marca wspólnie z czytelnią w Ihrowicy Dolnej uroczystość 50. rocznicy Powstania Styczniowego, a 19 października Bronisława Mystkowska i Stanisław Mazurkiewicz mówili o „spółkach włościańskich i ich wpływie na wydajną, ekonomiczną gospodarkę, co ma bezpośredni wpływ na kulturę życia wsi”.

[11] W aktach parafii Płotycz zapisano, że ks. Dziuglewicz został zabity „a Ruthenis”, a więc przez Rusinów czyli Ukraińców. Gdyby tego dokonali Rosjanie napisano by „a Russis” (Akta Parafii Płotycz Nr 244,.Archiwum Kurii Archibiskupiej w Lubaczowie).

[12] Ks. Józef Anczarski w swoich „Kronikarskich zapiskach z lat cierpień i grozy w Małoplsce Wschodniej” pisze, że Najświętszy Sakrament z opuszczonego kościoła w Ihrowicy przeniósł do parafii w Płotyczy jeden z miejscowych ocalałych parafian

[13] Potwierdziła to córka „Małego Janka” Parascewia Białowąs.

[14] Likwidację cmentarza wojennego przeprowadzono w 1935 r. Pracujący przy ekshumacji opowiadali, że dzięki dobrze zachowanemu umundurowaniu rozpoznawali rosyjskich żołnierzy. Dziki likwidacji cmentarza powiększył się plac przykościelny potrzebny do uroczystości religijnych.

[15] Spis zachował śp. Bazyli Chabin, zasłużony kierownik ihrowickiej szkoły powszechnej. Osobiście jestem wdzięczny rodzinie p. Chabinów za udostępnienie mi tej listy. Stanowi ona ważny dokument i źródło wiedzy w mojej pracy historyka – dokumentalisty.

[16] Uroczystości niepodległościowe odbywały się w wielu podolskich wioskach i z pewnością nie ominęły także Ihrowicy, w której działał patriotycznie zaangażowany „Mały Janko”. Jednak nie zachowały się dokumenty świadczące o tego rodzaju wydarzeniach.

[17] Tak ten czas wspomina płk Kazimierz Białowąs.

[18] Po 17 września 1939 r. państwo Chabinowie zostali odsunięci od nauczania młodzieży i poddani szykanom. NKWD wzywało ich często na przesłuchania. Wiosną 1940 r. zostali wygnani z Ihrowicy. Otrzymali też zakaz osiedlania się w Hłuboczku Wielkim, skąd pochodził Bazyli Chabin. Z konieczności zamieszkali w niezwykle prymitywnych warunkach we wsi Kurowce. W połowie 1940 r. B. Chabin został aresztowany. Dzięki ofiarnym staraniom żony, która darowała enkawudzistom garnitury męża, a także znajomościom ks. Waleriana Dziunikowskiego z Płotyczy, po kilku miesiącach został zwolniony. Do końca pierwszej okupacji sowieckiej Chabinowie stale liczyli się z możliwości wywózki na Syberię. Mieli zapas suszonego chleba, spakowane ciepłe rzeczy. Jednak sowieci nie zdążyli ich deportować przed wkroczeniem Niemców. Później Chabinowie zamieszkali w Tarnopolu, gdzie prowadzili tajne nauczanie. Bazyli Chabin działał w ruchu oporu AK. Po ekspatriacji trafili do Kluczborka. Pracowali tam w szkolnictwie, a obecnie spoczywają na miejscowym cmentarzu.

[19] W połowie lat 20-tych trzech moich  stryjów wyjechało do Kanady, a ich wyjazd odbił mi się czkawką po ... 30 latach. To z ich powodu w PRL-u zawieszono mnie w lotach na samolotach myśliwskich.

[20] Przyjemnie mi było czytać imiona moich stryjów i kuzynów zapisane na honorowej liście ofiarodawców polskiego domu Towarzystwa Białego Orła w Montrealu. W księdze pt. „Towarzystwo Orła Białego” wydanej w 1952 r. z okazji złotego jubileuszu, na str. 182 umieszczono imiona Franciszka, Stefana i Jana Białowąsów, a także Mikołaja i Marię Białowąsów.

[21] Po latach jedna z ich córek, Janina Morin, zapragnęła ustalić swoje korzenie. Rodzinę ojca w Wilnie odnalazła łatwo, lecz nawiązanie kontaktu z rodziną matki okazało się bardzo trudne. Prośba o pomoc do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża nie dała rezultatu. Dopiero okazjonalne spotkanie z naukowcami z Polski, którzy czasowo przebywali we Francji, skierowało ją na właściwy ślad. Przyczyniła się do tego moja książka o Ihrowicy. Jednak dopiero przysłanie z Francji wyciągu metryki urodzenia z 1937 r. wydanej w cerkwi dla celów emigracyjnych rozwiązało zagadkę pochodzenia Janiny Morin. Przy okazji wyszło na jaw, że brat śp. Anny Biłous, Ilko Biłous w 1938 r. ożenił się z moją cioteczną siostrą Hanią Ryznyczok. Szczęśliwa z ustalenia swoich korzeni Janina Morin, żona Włocha Bernarda Morin, odwiedziła nasz kraj w 2001 r. Po wylądowaniu na Okęciu rozpłakała się z radości, że mogła przybyć do kraju pochodzenia rodziców. Podkreślała że jest Polką, bo tak wychowali ją rodzice. 

[22] W listach kierowanych do mnie przez Krajan, postać Tadeusza Białowąsa jest często przywoływana jako wzór szlachetności, patriotyzmu i koleżeństwa. Pani nauczycielka Szajowska, pracująca w Ihrowicy wspomina Tadeusza jako dobrze wychowanego, wesołego i dowcipnego, wysokiego bruneta, który bardzo ładnie śpiewał i był zawsze miły dla dziewcząt. Oddałem ostatnią przysługę Tadeuszowi żegnając go w imieniu Ihrowiczan na pięknie położonym cmentarzu w Rogach. Powiedziałem tam m.in.: „Tadeuszu, na Twojej drodze życiowej i żołnierskiej przyświecało Ci hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna. Byłeś wierny zasadom dziadka i ojca, którzy krzewili polskość na Podolu. Uczyli chłopa podolskiego chwalenia Boga w języku ojczystym. Nie będziesz spoczywał obok dziadka-bohatera „Małego Janka”. Takim losem obdarzyła nas Opatrzność. Jednak spoczniesz na ziemi ojczystej, polskiej, obok swoich rodziców. Niech ziemia niemodlińska lekką Ci będzie. Dziękuje Ci Tadeuszu, że mi przysłałeś z Anglii przemówienie prof. Orlińskiego, senatora z lat 1921-1925, wygłoszone 30. 03.1932 r nad trumną dziadka w Ihrowicy. Przytoczę z tego przemówienia ostanie zdania z małą parafrazą: „Skończyło się pasmo Twego bogatego żywota, Twoich cierpień, które głęboko przeżywałeś. Twoich fantastycznych myśli, jakie wewnątrz siebie snułeś. Ojczyźnie dobrze się zasłużyłeś. Śnij dalej pięknie i śpij spokojnie na tej ziemi polskiej, choć nie podolskiej, którą pokochałeś z konieczności”.

Cześć Twojej pamięci!

[23] Por. Czesław E.Blicharski, Historia Gimnazjów i Seminariów Tarnopolskich. t.3.str.98.

[24] Tadeusz Białowąs w liście do mnie opisał jego śmierć. O zdarzeniu dowiedział się z ust ojca Janka, który po wojnie osiadł w Liverpool w Anglii: „Kpr. Jan Diłaj wykonywał zadanie patrolowe wraz z grupą żołnierzy. Gdy zjeżdżali samochodem ze stromej góry, zawiodły hamulce. Część żołnierzy wyskoczyła. Samochód wpadł w przepaść. Ci, którzy nie zdążyli go opuścić, ponieśli śmierć. W tej grupie znajdował się właśnie kapral Janek Diłaj z Ihrowicy.

[25] W 1942 r. chcąc ratować polską młodzież przed wywózką do Niemiec uzyskała - sobie tylko znanym sposobem - pozwolenie od władz niemieckich na otwarcie dwóch średnich szkół handlowych z polskim językiem nauczania. Zginęła wiosną 1944 r. w płomieniach piwnicy własnego domu podczas oblężenia Tarnopola przez wojska sowieckie. Patrz Czesław Blicharski, „O gimnazjach i seminariach tarnopolskich”.

[26] „Bóg mnie ukarał, bo rozbijałem święte krzyże”.

[27] „Wilna Ukraina”, 1939 r., nr 10.

[28] „Czy wypędzić kolonistów nazywanych Mazurami?”.

[29] A oto nazwiska polskich rodzin wywiezionych na Syberią 10 lutego 1940 r. (przy każdym z nazwisk podano liczbę osób w danej rodzinie): Adamarczuk Piotr (zmarł na Syberii) - 8, Władysław Sobolak - 5, Bakularz Stanisław - 4, Zając Józef - 3, Kulik Marcin - 7, Bużycka Karola - 3, Korcz Franciszek - 8, Piekarz Andrzej - 7, Frankowicz Stanisław - 4, Piekarz Karol  -7, Pytka Wojciech - 5, Bogacz Stanisław - 5, Nowakowski Franciszek - 3, Zając Wojciech - 6, Sobolak Piotr - 7, Bielawski Władysław - 6, Szczęch Michał - 4, Szuber Wojciech - 8, Rurarz Łukasz -  2, Bogacz Józef  -3, Kubów Ignacy - 7, Ciurys Walenty - 6, Mojka Jan - 4, Bielawski Szymon  - 8, Tracz Józef - 2,Tracz Szczepan - 2, Cichocki Michał - 2, Czumałowski Franciszek  - 5. Łękawski Paweł – 5, Lichwiarz Franciszek – 5 (dwie córki zmarły w Korni ASSR), Ciurlik  - 6 (córki Bogusława i Irena zmarły w Korni ASSR) na tyfus, Kiłów - 4), 7 osób NN.

W kwietniu 1940 r. na zesłanie wywożono głównie polską inteligencję. Na pierwszy ogień szły rodziny oficerów WP, leśników, nauczycieli i pracowników naukowych, urzędników państwowych, księży itd. Wówczas to wywieziono rodzinę Mikołaja Białowąsa, ojca Tadeusza, oficera WP.

- Mikołaj, ur.w Ihrowicy w 1888 r. Nr karty rejestracyjnej 15424,

- Tekla, ur.w Ihrowicy w 1890 r.      "                              "  15425,

- Czesława, ur. w Ihrowicy w 1925 r.                       "      "  15426,

- Kazimiera, ur. w Ihrowicy w 1920 r.

- Jan, ur. w Ihrowicy w 1921 r.

- Stanisława Nakonieczna-Białowąs ur. w Ihrowicy w 1913. Wykaz sporządziłem na podstawie spisu katolików Ihrowicy, własnej pamięci oraz listów Ihrowiczan. Mam nadzieję, że Czytelnicy skorygują błędy oraz uzupełnią brakujące nazwiska.

[30] Stanisław Drzewiecki nie miał wpływu na wybór służby i sztandaru pod jakim przyszło mu służyć i walczyć. Los rzucał Kresowiaka na szlaki wojny najczęściej bez możliwości wyboru. Ihrowiczanie mają swoich bohaterów m.in. w Iłży, Katyniu, Warszawie, na Wale Pomorskim, w Kołobrzegu, pod Monte Cassino. Najwięcej głów położyli jednak nie na frontach, ale w macierzystych zagrodach, na ziemi praojców.

[31] Por. Czesław Blicharski, „Tarnopol w latach 1809-1945”, s. 302.

[32] Pogrzeb ten tak wspomina Stanisław Drzewiecki: „Ten nocny pogrzeb z wielką patriotyczną manifestacją i groźbami pod adresem Polaków napędził nam strachu. Zdawało się, że bezpośrednio wracając z cmentarza nacjonaliści rozpoczną rzeź Polaków”.

[33] Witalij Masłowskij, „Z kim i przeciw komu walczyli nacjonaliści ukraińscy w latach II wojny światowej”, str. 47.

[34] Władysław Kubów w pracy pt."Polacy i Ukraińcy w Berezowicy Małej koło Zbaraża" na str. 80 pisze: "Brat Bronek, wraz z innymi ludźmi rżnął i woził na wzgórze drzewo z lasu, z którego specjaliści budowali bunkry. Po ciężkiej i ciągłej pracy ludzie byli zmęczeni - nie mogli iść na swoje posterunki. Chyba niebezpieczeństwo minęło - myśleliśmy - bo wojska niemieckiego było dużo. Banderowcy wykorzystali tę sytuację i w tak zwane zapusty, w nocy z 22 na 23 lutego 1944 r. napadli na naszą wieś ogromną siłą, mordując nożami i piłami sto trzydzieści jeden osób,  dzieci, kobiety i starców. Czterdzieści osób spłonęło. Po dokonaniu grabieży spalono też około trzydziestu gospodarstw, przy czym palono tylko te domostwa, które nie były w sąsiedztwie z ukraińskimi”. Tak opisał mord Polaków w Berezowicy Małej człowiek, któremu udało się przeżyć masakrę.

[35] Byli to Teodor Tymoczko ps „Baj”, Ołeksa Zahaluk „Szach”, kapral Wołodymyr Ostiak „Kuź”, Wasyl Horbatiuk „Szczuka”, Anton Horbatiuk. Jórko Junyk uciekł z okrążenia, jednak po dwóch dniach został schwytany pod Małoszowcami. Poległ wtedy również Dorko Sawicki, jednak jego nazwiska nie ma w spisie poległych z rąk NKWD Ukraińców. (Lityopis t.11).

[36] „Na Rubieży”, 1993 r., nr 5, s.5-7.

[37] Słowa te zostały dokładnie przytoczone na podstawie relacji bezpośredniego świadka.

[38] Podobnie twierdził Grzegorz Błaszkiewicz, który już po wyjeździe Polaków przez cały 1945 r. mieszkał w Ihrowicy i przysłuchiwał się dyskusjom nacjonalistów.

[39] Ihrowiczanie są przekonani, że nastąpiła zmowa banderowców z Ukraińcami na warcie i to właśnie oni otworzyli drzwi od wewnątrz.

[40] „Śmierć zdrajcom i Stalinowi” Chodziło o zastraszenie Ukraińców, aby nie pomagali Polakom i nie współpracowali z władzą radziecką.

[41] W rejonie młyna bandyci dokonali stosunkowo niewielu zabójstw. Działali bardzo pospiesznie. Jest wielce prawdopodobne, że sotnia „Burłaka” nie była dostatecznie poinformowana, co do czasu wyznaczonego jej przez NKWD. Bandyci nie wiedzieli dokładnie, jak długo mogą mordować, rabować i palić polskie gospodarstwa. Szybkość działania bandy wskazuje na wcześniej opracowany plan zniszczenia polskich rodzin i ich gospodarstw. Nacjonaliści z Ihrowieckiego SKW byli bardzo pomocni bandzie „Czornego”, bo znali teren i liczebność poszczególnych rodzin polskich przeznaczonych do zagłady. W nagrodę mogli rabować wartościowe przedmioty, potykając się o trupy swoich zamordowanych sąsiadów.

[42] W listach pisanych do mnie, niemal wszyscy ihrowiczanie wspominają Stefcię.

[43] Dziś żałuję, że nie widziałem księdza i jego rodziny. Byłbym jeszcze jednym naocznym świadkiem jego męczeństwa i bardziej dokładnie opisał porąbaną siekierami rodzinę leżącą w kałuży krwi.

[44] Tak to wyraził w Władysław Żołnowski w książeczce pt. „Niebo i piekło mojej ziemi”, Opole 1992, s.39.

[45] Ten ostatni był moim rówieśnikiem i kolegą. Razem chodziliśmy do szkoły. Zginął 17 grudnia 1945 r. zastrzelony przez NKWD pozostawiając po sobie sławę brutalnego rzezimieszka.

[46] Po pięćdziesięciu latach Władysław Nakonieczny zamieszkały w Dobrowodach, brat zamordowanej Czesi, przyjechał do Korfantowa w województwie opolskim na zjazd Ihrowiczan. Płakał opowiadając mi rodzinną tragedię. - Często przypominam sobie – mówił - jak siostra z Michaliną wsiadają na wóz ... Miałem wielką ochotę z nimi jechać, ale matka nie pozwoliła.

Według Nakoniecznego, kiedy mąż śp. Michaliny, Piotr Kupyna wrócił z wojny, zajął się dziećmi. Przy powtórnym ożenku miał trudności z uzyskaniem ślubu w cerkwi, ponieważ ksiądz żądał świadectwa zgonu poprzedniej żony. Zwrócił się więc do siostry, żeby zaświadczyła o śmierci Michaliny przed parochem. Uczyniła to. Już na łożu śmierci chciała koniecznie o czymś bratu wyznać, ale nie zdążyła.

Tadeusz Kupyna, syn Michaliny, już jako dorosły mężczyzna zastał zaproszony do swojej ciotki Karoli Biłous z Ihrowicy na wesele jej syna. Przez długi czas siedział smutny i zamyślony, aż w końcu rozpłakał się. Zapytany o przyczynę, odpowiedział, że płacze za straconą miłością matczyną, bo żadna ciocia i opiekunka nie zastąpiły mu matki. - Kto mnie urządzi takie wesele, jak ciocia swojemu synowi? – pytał przez łzy. - Nie mogę zrozumieć - ciągnął dalej - w czym moja matka i kuzynka Czesława Nakonieczna przeszkadzały banderowcom budować wolną Ukrainę?

Na zakończenie swojej opowieści Władysław Nakonieczny stwierdził, że takie pytania będą stawiane dotąd, dopóki nie powie się całej prawdy o bestialstwach UPA. - Ideologia bandycko-nacjonalistyczna uśpiła im rozumy, a wyzwoliła demony - dodał Władysław Nakonieczny.

[47] Hanka Biskupska wyjechała do Polski i tu wyszła za mąż za byłego więźnia Oświęcimia. Chorował na gruźlicę i Hanka zaraziła się tą chorobą od męża. Obydwoje zmarli na gruźlicę.

[48] A swoją drogą niski poziom kultury ukraińskiej ludności wiejskiej i materialne ubóstwo ułatwiał nacjonalistom z SKW budzenie wśród nich wrogiego, czasem wręcz nienawistnego nastawienia wobec Polaków.

[49] Patrz: Jan Kanas, „Podolskie korzenie”, Lublin 2001 r.

[50] Omelian Płeczeń tak to wspomina: „Zaraz po wigilii zarządzono zbiórkę. Sotenny Burłaka zakomenderował: „Teper pidem zakoladuwaty do Birczy. Nasze zadanie, rozbroić i spalić wszystkie budynki. Wymarsz o godz. 23.30”. Byśmy całkiem nie zamarzli, przed wymarszem dano nam po szklance wódki. Bircza została otoczona przez nasze oddziały, rozżarzyła się pożarami. To sotnie Jara i Hromenki strzelały pociskami zapalającymi. Napad na Bircze kosztował 30 strilciw”. (Na Rubieży, 45-2000 s.3.)

Był to trzeci napad UPA na Birczę, nieudany jak dwa poprzednie

[51] W świetle wielu innych relacji okazało się, że były to Polki.

[52] Relację tę można uzupełnić znanymi mi przypadkami morderstw dokonanych na Polakach w wioskach w pobliżu Ihrowicy:

Iwaczów Dolny (4 km na południe od Ihrowicy) – wiosną 1944 r. został zabity N. Słomczyński, z zawodu kowal, leczący zwierzęta, a nawet ludzi. Był bardzo szanowany przez Polaków i Ukraińców;

Płotycz (8 km na południe) – 8 marca 1944 r. uciekający hitlerowcy, wśród których byli Ukraińcy z SS „Galizien”, wspólnie z UPA dokonali masowego mordu 41 mężczyzn. Najmłodszy miał 13 lat, a najstarszy 87;

Dubowce (6 km na wschód) – jesienią 1943 r. i wiosną 1944 r. zamordowano 6 Polaków;

Kurniki Szlacheckie (9 km na północny wschód) – 22 marca 1945 r. zwabiono czekających już w Zbarażu na ekspatriację 10 Polaków i bestialsko zamordowano;

Berezowica Mała (6 km na północ) – w nocy z 22 na 23 lutego 1944 r. zamordowano 131 osób.

Wykaz ten jest dalece niepełny, ale pokazuje, że tragedia w Ihrowicy nie była odosobnionym przypadkiem. Na Wołyniu i Podolu Polacy nigdzie nie mogli czuć się bezpieczni.   

[53] Opisałem tę uroczystość w czasopiśmie historyczno-publicystycznym „Na Rubieży”, nr 1(15) 1996 r., wydawanym we Wrocławiu.

[54] Warto tu wspomnieć pewne zdarzenie związane ze sprzętem liturgicznym z ihrowickiego kościoła. Otóż w 1956 r. odwiedziłem Ihrowicę. Minęło 12 lat od mordu Polaków. Tylko nieliczni Ukraińcy, z którymi rozmawiałem, chcieli wspominać wigilijną tragedię. Ale byli i tacy, którzy pytali wprost, co się stało z kościelnymi złotymi kielichami? Chcieli wiedzieć, czy Polacy wywieźli je z sobą do Polski, czy wcześniej ukryli zakopując przy kościele albo na terenie plebanii.  Odpowiadałem, że nie mogli zabrać, bo po śmierci młynarza Rabego nikt już do Ihrowicy nie przyjeżdżał. Informowałem, że pokazano mi w cerkwi duże skrzynie, w których są złożone kościelne rzeczy i być może są tam również kielichy. Usłyszałem w odpowiedzi, że tam złożone są obrusy, komże i inne ubiory kościelne, ale kielichów nie ma.

Nasuwa się smutny wniosek, że ratowanie wówczas przedmiotów kościelnych było naprawdę niebezpiecznym przedsięwzięciem. Nie było wtedy szacunku ani dla ludzkiego życia, ani dla żadnej świętości. A przecież Polacy i Ukraińcy modlili się do tego samego Boga.

[55] Napisać prawdę źle, a nie nieprawdę jeszcze gorzej.

[56] Na podstawie Tygodnika „Nowiny Nyskie’ z 03.02.2000 r., str. 20.

[57] Listę zamordowanych sporządził Ignacy Nakonieczny i Grzegorz Błaszkiewicz w czasie grzebania ciał. Potwierdził ją były ihrowicki proboszcz ks. Walerian Dziunikowski, który napisał na liście: „Żal mi bardzo tych ludzi, tak niewinnie pomordowanych – moich zacnych niedawnych parafian, a przecież ja i śp. ksiądz Szczepankiewicz tak szczerze i dla parafian i dla grekokatolików pracowaliśmy”.

Według spisu, 24 grudnia 1944 r., w czasie wigilijnego mordu zginęło 77 osób. W niniejszym zestawieniu liczbę tę uzupełniłem nazwiskami 12 ofiar, z których 4 zabito przed tragiczną wigilią, a 8 później.

Na liście sporządzonej przez Nakoniecznego i Błaszkiewicza widnieje uwaga, że w Ihrowicy zginęło 6 osób pochodzących z Berezowicy Małej, którzy akurat w chwili napadu przejeżdżali przez wieś. Pozostawiono nawet sześć pustych miejsc do uzupełnienia nazwisk pomordowanych. Moje starania o zdobycie nazwisk ofiar z Berezowicy Małej nie dały pozytywnego rezultatu, za wyjątkiem potwierdzenia śmierci Franciszki Kocaj. Jednak sądzę, że należy dać wiarę autorom spisu poległych, skoro wśród ofiar zwiezionych na cmentarz 25 grudnia nie rozpoznali tych ciał jako mieszkańców Ihrowicy. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby ktoś przyjeżdżał w tak niebezpiecznym czasie po zwłoki swoich bliskich do Ihrowicy, dlatego należy przyjąć, że spoczywają one we wspólnej mogile.

W kwartalniku „Na Rubieży” nr 5 (19) 1996 r. na str. 18 opisano morderstwa dokonane we wsi Łubinki Wyższe k. Zbaraża. Znajduje się tam wzmianka, że „24 grudnia 1944 r. na terenie wsi Ihrowica w powiecie tarnopolskim została zamordowana przez banderowców rodzina Sienkiewiczów – 4 osoby, mieszkańców wsi Łubinki Wyższe”. Autorem tej relacji jest Mieczysław Kapuściński z Grębocic i Karol Mucha z Lipnik Łużyckich. Karol Mucha w liście do mnie potwierdził śmierć rodziny Śienkiewiczów w Ihrowicy. U kogo gościli lub zamierzali gościć – nie ustaliłem. Zapewne grzebiący ciała uznali rodzinę Sienkiewiczów za Berezowiczan, którzy codziennie przejeżdżali przez Ihrowicę.

Ostatecznie, według moich obliczeń, w Ihrowicy zamordowano 86 Polaków i 3 Ukraińców.

Materiały historyczne NKWD podają, że w Ihrowicy miało zginąć 67 Polaków (patrz: „Polska-Ukraina: Trudne pytania”, t 6, str. 307).