Tadeusz Hołówko

Tadeusz Hołówko

Tadeusz Hołówko, pseudonim Kirgiz (ur. 17 września 1889 w Semipałatyńsku - zm. 29 sierpnia 1931 w Truskawcu), polski polityk, działacz państwowy II Rzeczypospolitej, publicysta , działacz ruchu prometejskiego.

Był bliskim współpracownikiem Józefa Piłsudskiego, współorganizatorem POW, współtwórcą, wiceprezesem i ideologiem BBWR. Od roku 1930 z ramienia tej partii był posłem na Sejm RP. Domagał się zwiększenia kompetencji prezydenta i władzy wykonawczej kosztem Sejmu.

Autor rozpraw teoretycznych, książek politycznych i wspomnieniowych. Działacz na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego, związany z Prometeizmem. Zginął zamordowany przez nacjonalistów ukraińskich OUNWasyla Biłasa i Dmytro Danyłyszyna. Autor "O demokracji, polityce i moralności życia publicznego" oraz "Kwestia narodowościowa w Polsce" (1922).

Moredercy Tadeusza Hołówki

Członkowie OUN oskarżeni o udział w zamachu na posła i wiceprezesa BBWR, Tadeusza Hołówkę

29 VIII 1931: Morderstwo podczas burzy

WŁODZIMIERZ KALICKI

Tadeusz Hołówko wstał o szóstej rano. Czekał go kolejny, niewymownie nudny dzień kuracjusza w Truskawcu. Za chwilę marsz na czczo do Naftusi, słynnego truskawieckiego źródła z leczniczą szczawą, potem kąpiel solankowo-gazowa, śniadanie i jedyne prócz spacerów wytchnienie - lektura świeżo wydanego trzeciego tomu "Dziejów Polski w zarysie" Michała Bobrzyńskiego. A potem, o drugiej, znów marsz do Naftusi w tłumie kuracjuszy z dumą dzierżących sanatoryjne kubki. I znów: spacer, obiad, spacer, Naftusia, kolacja, powrót do pokoju nr 5 na piętrze nowo wybudowanego pensjonatu greckokatolickich sióstr służebniczek.

Nie powinno go tu być. Gdy miesiąc wcześniej, w czasie lipcowych upałów, Hołówko zasłabł, lekarz rozpoznał chorobę serca i zalecił wyjazd do uzdrowiska toskańskiego Montecatini. Ale Hołówki, wybitnego polityka obozu rządowego, byłego naczelnika wydziału wschodniego MSZ, teraz posła i eksponowanego działacza BBWR, na kurację w ukochanej przezeń Toskanii nie było stać. Parę lat wcześniej rozwiedziony, utrzymywał dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa, drugą żonę z małą córeczką, matkę i chorą na płuca siostrę. Pozostał mu więc tańszy Truskawiec koło Drohobycza.

Ale tu, w Truskawcu, nie powinien mieszkać w ukraińskim pensjonacie, u greckokatolickich sióstr. Hołówko był ekspertem piłsudczyków do spraw ukraińskich. A sprawy te stały źle. W drugiej połowie 1930 roku OUN przeprowadziła w województwach południowo-wschodnich akcję terrorystyczno-sabotażową. Jej celem bezpośrednim była destabilizacja terenów zamieszkanych przez Ukraińców. Rząd odpowiedział pacyfikacją: aresztowano ukraińskich przywódców, zamykano szkoły i organizacje społeczne.

Hołówko, jako jeden z nielicznych polskich polityków, próbował zapobiec konfliktowi. Układał plany kompromisu, potajemnie negocjował z umiarkowanymi parlamentarzystami ukraińskimi, zabiegał o zwolnienie aresztowanych. Ale właśnie dlatego OUN upatrywała w nim groźnego wroga mogącego pokrzyżować jej wywrotowe plany. Na wieść, że Hołówko zamieszkał w ukraińskim pensjonacie, komendant policji w Truskawcu wpadł w panikę. Mimo że Hołówko nie zgodził się na ochronę osobistą, policja oddelegowała jednego z truskawieckich funkcjonariuszy do dyskretnego pilnowania posła w czasie spacerów.

Zamieszkanie u greckokatolickich sióstr było polityczną manifestacją. Ale było też koniecznością: nawet tu, w polskim uzdrowisku, nie stać go było na nieco droższy, polski pensjonat. Dwa dni wcześniej, 27 sierpnia, napisał do żony z prośbą o natychmiastowe podjęcie diety poselskiej i przesłanie jej telegraficznie - nie miał czym zapłacić za kurację i pensjonat.

Ale w sobotę, 29 sierpnia, kłopoty się skończyły. Hołówko spotkał w uzdrowisku socjalistę Tomasza Arciszewskiego, który pożyczył mu gotówkę. Pożegnali się o szóstej wieczorem i Hołówko zaczął pośpiesznie pakować się, by natychmiast wyjechać. Nad Truskawiec napłynęły jednak nagle ciężkie, burzowe chmury. Poseł odłożył wyjazd do jutra. Poprosił przełożoną sióstr służebniczek o rachunek. Siostra podsunęła mu księgę pamiątkową. Wpisał w niej: "Pobyt w pensjonacie zachowam w miłej pamięci. Jestem bardzo wdzięczny za opiekę, troskliwość i życzliwość, której tyle dowodów miałem ze strony siostry przełożonej i całego zgromadzenia". Jako datę wpisał 30 sierpnia, gdyż wyjechać miał nazajutrz.

Po kolacji położył się i czytał. Na dworze szalała wichura, ulewa, biły pioruny. 20 minut po ósmej ktoś zapukał. Hołówko odpowiedział: "proszę!". Weszli dwaj nieznajomi. Wyciągnęli pistolety. Tadeusz Hołówko zasłonił się rękoma. Huknęło sześć strzałów z browninga i belgijskiego pistoletu FN. Ostatni strzał morderca oddał, przykładając lufę do szczęki ofiary. Dwaj truskawieccy aktywiści OUN, 20-letni Wasyl Biłas i 23-letni Dmytro Danyłyszyn, wyszli nie niepokojeni. Na dworze co chwila grzmiały pioruny.

GW 2002-08-29