UKRAIŃSKI SOJUSZNIK

W wyniku polsko-ukraińskiego zawieszenia broni z l IX 1919 roku uzgodniono procedurę wymiany jeńców wojennych, która miała być przeprowadzona w ciągu piętnastu dni. W tym celu do Warszawy przybyła ukraińska misja wojskowa. Aby sprawnie przeprowadzić tą akcję władze polskie zgrupowały jeńców zza Zbrucza w obozie w Łańcucie, skąd do końca września zostali odesłani na tereny zajęte przez armię Republiki Ukraińskiej. Na przełomie 1919 i 1920 roku zreorganizowane i uzupełnione wojska UNR pod dowództwem gen. M. Omelianowycza-Pawlenki podjęły I zimowy pochód, wychodząc na tyły Armii Czerwonej. Część jednostek przeszła jednak linie polskie, gdzie zostały rozbrojone i internowane. W myśl instrukcji MSWojsk. RP potraktowano je jako ochotników obcej przynależności państwowej".41

Rozkazy o przejściu do wojny nieregularnej doprowadziły do wykrwawienia i przemęczenia UNA, jednakże z drugiej strony podtrzymały wolę walki u ludności oraz wzmacniały pozycję Dyrektoriatu w rokowaniach z Polską. Jeszcze przed podpisaniem konwencji sojuszniczej władze polskie wyraziły zgodę na tworzenie jednostek ukraińskich w obozach w Łańcucie i Dąbiu oraz na Podolu. Na przełomie stycznia i lutego 1920 roku utworzono l kadrowy pułk piechoty, BP gen. O. Udowyczenki i baterię artylerii. Jednostki te przekształcono następnie w 2 dywizję piechoty. W skład dywizji weszły dodatkowo: dywizjon artylerii, 2 pułk techniczny, 2 pułk kawalerii. Sprzęt i uzbrojenie Ukraińcy otrzymali od polskiej 18 DP. Na mocy rozkazu z 8 II sformowano kolejno 6 DP i 6 zapasowy BP pod dowództwem płk. M. Bezruczki. By usprawnić organizację UNA utworzono Ekspozyturę do Spraw Ukraińskich na czele z kpt. I. Ulrychem, która miała zająć się uzbrojeniem, ekwipunkiem i szkoleniem według polskich wzorów. Podpisana 24 kwietnia tajna konwencja wojskowa zakładała, że armia UNR miała składać się z sił liniowych i zapasowych. Jednostki bojowe tworzyły trzybrzgadowe dywizje piechoty - po dziewięć batalionów. 5 maja 1920 roku jednostki gen. M. Omelianowycza-Pawlenki straciwszy 60% swego stanu, osiągnęły polskie linie bojowe. Wówczas to utworzono dalsze trzy dywizje - 2 Wołyńską DP (gen. chór. O. Zamrodśkyj), 4 Kijowską DP i 5 Chersońską DP (płk O. Dołud).

Tabl. l. Skład UNA z 6 V 1920 roku.

Jednostka

Oficerowie

Żołnierze

Km.

Działa

Zaporoska l DP

140

1 100

25

6

Wołyńska 2 DP

100

950

22

2

Żelazna 3 DP

110

840

20

4

Halicka Brygada Kawalerii

90

620

6

-

Samodzielny Pułk Kawalerii

27

170

4

-

Kompania Konna Sztabu Armii

12

160

4

-

Razem

479

3840

81

12

Mimo że potrzebowały one przede wszystkim uzupełnień, 26 V skierowano je na południowy odcinek 6 armii WP (gen. W. Iwaszkiewicz) w rejon: Kamieniec Podolski - Ploskirów - Żmerynka. Wydzieloną 6 Siczową DP (gen. M. Bezruczko) skierowano na kierunek kijowski do składu polskiej 3 armii. Dalsze uzupełnienia i rozbudowa sił ukraińskich okazała się niemożliwa z powodu braków kadrowych. Na werbunek w Galicji i Wołyniu nie wyrażono zgody, a strona polska jedynie zezwoliła na przejazd 10 tyś. jeńców pochodzenia ukraińskiego. W większości byli to żołnierze byłej armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli na początku I wojny światowej. Po krótkiej kwarantannie w Polsce mieli być oni formowani w bataliony marszowe i skierowani do Berdyczowa, gdzie mieściło się dowództwo wojsk ukraińskich.

Jak donosił raport oddziału 6 armii polskiej: UNA amunicji posiada wystarczającą ilość. „Oficerowie i żołnierze nie otrzymują regularnych poborów. Zaopatrzenie odbywa się drogą rekwizycji lub wymiany na zdobycz wojenną. Dyscyplina przedstawia dużo do życzenia. [...] Wiele karabinów podczas walki i marszów [...] zostało rozdane między chłopów. Umundurowanie bardzo marne, przeważnie mundury austr[iackie], niem[ieckie], a częściowo ros[yjskie]. U oficerów frencze ang[ielskie] zdobyte na Denikinowcach. Zaopatrzenie w żywność odbywało się drogą zamienną, za zdobyczne konie i cukier, [...] oraz za gotówkę otrzymaną w drodze kontrybucji [...]. [Gen.] Pawlenko [...] jest faktycznym dowódcą. [...] Otacza się jedynie Naddnieprzańcami, byłymi oficerami Petlury. [Oficerowie] służą przeważnie dla kariery i kawałka chleba. Ideowi są chyba tylko rzadkimi wyjątkami. [...] Regularnych żołnierzy naddnieprzańskich prawie nie ma. [...] By stworzyć regularną armię ukraińską, trzeba będzie większość tych ludzi zdemobilizować, gdyż są zdemoralizowani i do armii regularnej się nie nadają [...]". Mimo partyzanckiego charakteru UNA i braku kadry zawodowej gen. M. Omelianowycz-Pawlenko podjął się przekształcenia jej w regularne wojsko. Po rozpoczęciu polskiej ofensywy UNA podjęła działania zaczepne jedynie w niewielkim stopniu. Na pierwszy plan wysunęła się sprawa szybkiej rozbudowy wojska. 15 maja ogłoszono mobilizację dwóch roczników (1897/98) w powiatach mohylewskim, jampolskim i nowouszyckim. Nie było kłopotów z wyszkoleniem rekruta, ale odczuwano brak uzbrojenia. Mimo to strona polska, sama borykająca się z zaopatrzeniem, przekazała armii UNR od lutego do listopada 1920 roku: 30 tys. kb., 398 km., 38 dział polowych i 6 ciężkich, l tys. pistoletów, 40 tys. kompletów umundurowania, 29 tys. kompletów bielizny, 2 tys. namiotów oraz 17 samochodów ciężarowych. Dane te nie uwzględniały materiałów wojennych przekazanych przez 6 armię polską. Generałowie P. Szandruk i W. Salśkyj konstatują, że w drugiej połowie maja zaopatrzenie od sojusznika nadchodziło zgodnie z umową, ale nie w takiej ilości, by zaspokoić wszystkie potrzeby organizowanej armii. Trudności te bynajmniej nie odstaraszały organizatorów. Na zapleczu wojsk polskich rozpoczęty działalność ukraińskie komisje wojskowe, które czuwały nad przygotowaniem rezerw ludzkich na front i nad dalszą rozbudową wojska. Mobilizacja dała jednak znikome rezultaty, głownie z powodu zdezorientowania i bierności ludności. Angielski historyk E. Allen w pracy The Ukraine określił liczbę zmobilizowanych na 2-3 tys., ale zdaniem autora wynosiła ona około 5-6 tys., podczas gdy minimalne potrzeby wynosiły dziesięć razy tyle.

 

Tabl. 2. Skład armii UNR po rozpoczęciu sowieckiej ofensywy. Stan z 12 VI 1920 roku.

Jednostka

oficerowie

żołnierze wyzsk.

żołnierze niew.

konie wier.

konie artyl.

konie oboz.

kbk

km.

działa

szable

amun.

amun. art.

Zaporoska 1 DP

241

2757

278

516

57

210

923

39

7

283

36055

240

Wołyńska 2 DP

167

1807

278

330

16

190

612

36

1

198

48000

329

Żelazna 3 DP

795

3465

-

399

44

210

2988

80

9

273

284809

771

Kijowska 4 DP

175

1758

322

131

31

269

631

23

4

109

60000

600

Chersońska 5 DP

105

2144

423

220

4

144

698

17

2

125

60821

344

Sam. Pułk. Kawalerii

34

126

15

130

-

15

146

4

2

110

-

-

Siczowa 6 DP

225

1419

301

142

26

173

1217

-

12

127

-

-

Brygady Zapasowe

1072

1832

-

-

-

-

-

-

-

-

-

-

Razem

2814

15308

1617

1867

178

1211

 

 

 

 

 

 

 

Po upływie miesiąca od rozpoczęcia ofensywy Armii Konnej doszło do pierwszych starć na odcinku ukraińskim. Niewątpliwie w bolszewickich planach był to kierunek drugorzędny, ale żołnierzom UNA dało to czas na odpoczynek i uzupełnienie stanów bojowych. By uniknąć okrążenia i odcięcia od sił polskich rozpoczęto odwrót za Zbrucz. J. Naumenko stwierdza, że oddziały gen. M. Omelianowycza-Pawlenki „[...] stanowily efektywną osłonę [południowego] skrzydła armii polskiej". W starciach pod Kopajrodem, Łuczyncem i Ozaryncowem poniosły one duże straty, a 14 lipca przeszl linię Zbrucza. Przez następny miesiąc broniły rubieży rzek Zbrucz-Seret, czemu niewątpliwie sprzyjało ukształtowanie terenu. Jeszcze przed bitwą warszawską bolszewicy, nie mogąc zdobyć Lwowa, uderzyli w lukę, która wytworzyła się między 6 armią polską a grupą ukraińską w kierunku na Chodorów-Stryj. Jednak po kilku dniach krwawych walk żołnierze ukraińscy rozbili sowiecką 3 DP i l DKaw. W starciu tym brała również udział dywizja czerwonego kozactwa, tj. ukraińska dywizja bolszewicka. Tak więc walczyli tu Ukraińcy z Ukraińcami. W połowie lipca Komenda Główna UNR za zgodą J. Pilsudskiego skierowała odezwę do ukraińskiej ludności Ziemi Czerwieńskiej: „Teraz rozstrzyga się wasza dola i los Ukrainy. W takiej sytuacji nie wolno wam z założonymi rękami przypatrywać się, jak wróg dobijać będzie naszą nieszczęśliwą Ukrainę. W takiej chwili trzeba zapomnieć o wszelkich porachunkach, żalach i niesnaskach i wszystkim nam trzeba z orężem w ręku stanąć do obrony naszych praw najświętszych, za które już tyle krwi przelano na wszystkich krańcach naszej ojczyzny. Teraz chodzi nie tylko o zmaganie się Polaków z bolszewikami, teraz rozstrzyga się kwestia Halicji i kwestia Ukrainy. Jeśli nie chcecie pozostać niewolnikami, musicie i wy zabrać swój głos i czynami dowieść, żeście dojrzeli do wolności i życia samodzielnego. A więc do broni. Główna Komenda Wojsk Republiki Ukraińskiej, po otrzymaniu na to zgody od Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich, wzywa wszystkich Ukraińców halickich, aby ogłaszali się do [...] brygad zapasowych w Tarnopolu, Trembowli, Czortkowie i Stanislawowie". Niestety Haliczanie nie tylko nie odpowiedzieli na to wezwanie, ale uważali żolnierzy Republiki Ukraińskiej walczących u boku Polaków za zdrajców. Wrogą politykę uprawiał także rząd ZUNR dr. Jewhena Petruszewycza. W Małopolsce Wschodniej był jednak zbyt silny ukraiński partykularyzm prowincjonalny i świeża pamięć po klęsce w wojnie 1918-1919 roku. MSWojsk. i ND WP nie chciało dać oficjalnej zgody na werbowanie ochotników z terenów Galicji i Chełmszczyzny ze względów państwowo-prawnych. Prowadzoną już przez UNA akcję werbunkową MSWojsk. poleciło obserwować i zająć wobec niej stanowisko wyczekujące.

Armia Konna, która ruszyła w kierunku Lublina, pod Zamościem została zatrzymana przez walczącą w składzie 3 armii 6 DP gen. M. Bezruczki. Załoga Zamościa, walcząca w okrążeniu w dniach 29-31 VIII, nie tylko skupiła na sobie całość ofensywy Budionnego, ale pozwoliła zebrać Polakom siły i ruszyć do kontrnatarcia. Na froncie południowo-wschodnim 12 IX 3 armia rozbiła XII i prawe skrzydło XIV armii sowieckiej oraz osiągnęła linię rzeki Styr, 14 IX ruszyła do natarcia 6 armia polska. Dzień później po przegrupowaniu ruszyła także grupa ukraińska. Przeciwnikiem była 41 DP. By usprawnić forsowanie Dniestru, Naczelna Komenda Wojsk Ukraińskich podzieliła swe jednostki na trzy zgrupowania uderzeniowe:

1. Grupa prawa gen. O. Udowyczenki (3-5 DP) miała uderzyć na Czortków i osiągnąć Zbrucz;

2. Grupa środkowa gen. O. Zahrodśkiego (l, 2, 6 DP) otrzymała zadanie forsowania Dniestru w rejonie Niżniewa, a następnie kontynuowanie natarcia na Buczacz;

3. Grupa lewa gen. M. Omelianowycza-Pawlenki (Sam. DKaw.) miała utrzymać kontakt z polską 8 DP i nacierać na południe od Brzeżan.

15 września UNA liczyła 3 287 oficerów i 12 117 żołnierzy, z tego w pierwszej linii było 2 291 oficerów, 4 345 piechoty, 2 043 kawalerii. W skład uzbrojenia wchodziły: 44 działa, 324 km. i 6 samochodów pancernych. Był to więc odpowiednik pełnowartościowej dywizji piechoty, wsparty brygadą kawalerii. Ofensywa ta stanowi jedną z najchlubniejszych kart w historii ukraińskiej wojskowości. 18 IX wojska UNR osiągnęły granicę polsko-ukraińską na rzece Zbrucz, rozbiły 41 sowiecką Dywizję na której zdobyto 2 działa, 68 km., 915 wozów taborowych i 1 217 jeńców. Samodzielna Dywizja Kawalerii zdobyła sztab tej dywizji. 6 października doszło do zwycięskiej bitwy pod Nową Uszycą, gdzie 3 DP, tracąc 200 zabitych, zadała przeciwnykowi wielkie straty: 2 000 zabitych, l 000 rannych. Równocześnie z akcją zaczepną na froncie Ukraińcy rozpoczęli natychmiastowe uzupełnianie rezerw ludzkich i rozbudowę kolejnych jednostek. Z 6 DP i brygad rezerwowych utworzono 7 Dywizję Karabinów Maszynowych.

Z powodu braków uzbrojenia większa część nowo wcielonych przebywała w obozach szkoleniowych i wchodziła do walki jedynie na miejsce poległych bądź po uzupełnieniu zapasów, które otrzymywano od Polaków lub zdobywano na bolszewikach. 12 X zgrupowania bojowe podjęły kolejne akcje: grupa lewa nacierała na Letyczów, środkowa na Bar, a prawa w rejon Mohylewa-Żmerynki. Z postawionych zadań wywiązały się one znakomicie, ale 16 X dociera wiadomość o rokowaniach rozejmowych między Polską a Rosją Sowiecką. Ponieważ zawieszenie działań bojowych nie dotyczyło wojsk ukraińskich walki przybierają na sile. 18 października armia ukraińska dochodzi do linii Jaruga-Jałtyszów-Lityń, gdzie zastaje ją rozkaz o przerwaniu walki od godz. 24.00. Preleminaria zastają UNA w czasie, kiedy XIV armia sowiecka była kompletnie zdruzgotana- Przed armią polską stalą otwarta droga na Kijów, a kwestią godzin było zdobycie dla Ukraińców tak ważnych strategicznych punktów jak Żmerynka i Wapniarki. Nie pozwoliło to UNR w zdobyciu dogodnych pozycji obronnych, a bolszewikom umożliwiło ściągnięcie posiłków. Dowódzwo WP przewidując, że Rosjanie mogą podjąć lokalne działania przeciw grupie ukraińskiej, wzmocnili ją sześcioma polskimi pułkami. Choć rozejm obowiązywał do 9 listopada polskie działa już się więcej tu nie odezwały.

Na przełomie sierpnia i września 1920 roku ND WP zastanawiało się nad sytuacją wojsk UNA na wypadek rozejmu polsko-sowieckiego. Zdawano sobie sprawę, że dla UNR nie ma pokojowego rozwiązania, a zawarcie pokoju równa się wyrzeczeniu i podległości. Jako wyjście proponowano wzmocnienie armii sojuszniczej artylerią i kawalerią oraz natychmiastowe uzupełnienie stanów bojowych, tak by mogła ona niezwlocznie przystąpić do ofensywy. W razie gdyby z chwilą zawarcia pokoju UNA znajdowala się już na terytorium ukraińskim, dowództwo polskie miało poinformować o terminie odwrotu WP za linię demarkacyjną. Inaczej przedstawiałaby się sytuacja gdyby w chwili zawierania pokoju UNA znajdowało się na terytorium polskim. W sytuacji proponowano zawrzeć układ z UNR jeszcze przed podpisaniem pokoju. Proponowano przetransportowanie armii przez Rumunię w celu dalszej walki partyzanckiej lub do gen. P. Wrangla, gdy ten nie będzie przeszkadzał w samodzielnej wojnie. Za ostateczny środek uważano przedarcie się przez front. Kwatera UNA liczyła się z możliwością zawarcia separatystycznego pokoju, dlatego nieustannie postulowała wzmocnienie armii. W memoriale z 8 września proponowano:

1. Wzmocnienie tyłów armii brygadą polską;

2. Zorganizowanie bazy zaopatrzeniowej (40 tyś. karabinów, 50 dział z 5 tys. posków, mundury, buty oraz żywność);

3. Przekazanie armii 12 ciężkich dział;

4. Wcielenie jeńców bolszewickich narodowości ukraińskiej do armii;

5. Zaopatrzenie w bron techniczną: samoloty, czołgi i samochody pancerne;

6. Przydzielenie dwóch pociągów sanitarnych oraz poprawienie zaopatrzenia medycznego;

7. Czasowe umocnienie armii polskim batalionem kolejowym i pontonowym.

Celem dowództwa ukraińskiego było wzmocnienie siły ogniowej armii na wypadek samodzielnego kontynuowania wojny. W końcu września władze UNR przygotowywały się do nowej operacji wojskowej, której celem było opanowanie obszarów między Bobrem a Dniesterm, od Latyczowa aż po Bałkę. Zamierzano przenieść centrum wojny narodowo-wyzwoleńczej na tereny, gdzie istniały jeszcze rezerwy rekruta i zapleczę gospodarcze. „Stosownie do konwencji wojskowej armia ukraińska powinna była otrzymać wszystko niezbędne dla trzech dywizji, tj. na 50-60 tysięcy ludzi, lecz do tego czasu otrzymała zaopatrzenie tylko na połowę tej ilości, a uzbrojenia i obuwia tylko na czwartą część, przy czym z braku innych [mundurów] wydano 10 000 kompletów odzieży przeznaczonej dla jeńców". Szczególnie naciskano na udostępnienie czołgów, ponieważ jak argumentowano podniesie to morale i uwiarygodni sojusz wojskowy w oczach żołnierzy. Strona polska dostrzegała korzyści polityczne z faktu dalszego istnienia UNA na terytorium Ukrainy, ponieważ „[...] zbliżający się pokój przypuszczalnie nie będzie trwały, szczególnie gdyby bolszewicy skądinąd mieli rozwiązane ręce. Silniejsza armia ukraińska na [południowej] flance, mogłaby zawsze ich trzymać w silnym szachu, a tym samym umocniłaby pozycje militarne WP]". W tej sytuacji zdecydowano o zaopatrzeniu w 25 tys. kb., 200 ckm., 20 dział, 2 sam. pancerne, 2,5 min ztuk amunicji oraz mundury, środki sanitarne i weterynaryjne".

Między kwietniem a październikiem 1920 roku armia ukraińska wiernie dotrzymała sojuszu, a podczas pobytu w Małopolsce nie uległa demoralizacji i wrogiej propagandzie. Przez cały ten okres mimo ogromnych problemów kadrowych i zaopatrzeniowych przedstawiała ona siłę 1-2 pełnowartościowych DP. Żołnierz ukraiński, świadomy swego posłannictwa i zahartowany w walce, bił się wzorowo. Prezydent UNR zdecydował, że nie uznaje rozejmu i nie wycofa się poza linię demarkacyjną, lecz pozostanie na miejscu by bronić ostatniego wyzwolonego skrawka Republiki Ukraińskiej.

W nowej już sytuacji, rozkaz MSWojsk. RP z 21 X 1920 roku nakazywał wojskom UNA opuszczenie terytorium polskiego do 2 XI 1920 roku, traktowanych od tej pory jako armia neutralna. Ze strony WP następowało odwołanie wszelkich oficerów łącznikowych. W Polsce mieli pozostać jedynie dyplomaci z MSZ i MSWojsk., UNR oraz oficerowie ze składu Wojskowej Komisji Likwidacyjnej. Chorzy i ranni po rekonwalescencji mieli zostać odesłani do kraju jako osoby cywilne. Jednostki 3 armii rosyjskiej i kozackie miano traktować analogicznie jak UNA. Decyzja ta nic miała jednak żadnego znaczenia z uwagi na stanowisko Naczelnego Wodza, który nadal popierał samodzielną akcję UNR. Była ona jednak konieczna z uwagi na środowiska opozycyjne i bolszewików. Świadkowie tamtych wydarzeń zgodnie podkreślają pozytywne więzy łączące żołnierzy sojuszniczych armii. „Na podkreślenie zasługuje fakt - pisał M. Lepecki - że między wojskiem Petlury a oddziałami polskimi nie zachodziły nigdy żadne konflikty, a przynajmniej nigdy o nich nie słyszałem. Oficerowie ukraińscy byli niesłychanie grzeczni i salutowali zawsze pierwsi, nie zawsze nawet zważając na stopień. My, widząc tę dobrą wolę z ich strony, traktowaliśmy ich równie uprzejmie. Wielu naszych oficerów, pamiętając dawne czasy, gdy nie mieliśmy niepodległości i gdy trzeba było służyć w wojskach zaborczych, odnosiło się do petlurowców z dużym sentymentem". Symon Petlura, pomimo rozgoryczenia, rozumiał położenie Naczelnego Wodza, który był bezsilny wobec nacisków ze strony Sejmu i partii politycznych, prących ku temu, by - wykorzystując ostatnie powodzenia - dążyć do szybkiego zawarcia pokoju i nieprzeciągania wojny. Ale wśród żołnierzy ukraińskich, zwłaszcza wśród dowódców wszelkich stopni, postępowanie Polski było jak najostrzej krytykowane. Te wypowiedzi, żale i gorzkie wyrzuty były rzucane w oczy przede wszystkim tym Polakom, którzy znajdowali przy nich i do niedawna byli symbolem sojuszu i braterstwa. W tej sytuacji jedynym możliwym rozwiązaniem okazało się to, co Piłsudski mówił do Petlury 16 lipca 1920 n w Zamościu: „Ukraińcy sami muszą stworzyć fakty dokonane, które by dowiodły, że Ukraina istnieje. Takim faktem byłoby powstanie, które powinna zrobić Ukraina". 

NEXT