Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce przed pracą charytatywną Kościoła w
naszej Ojczyźnie stanęły nowe zadania. Chcąc wyjść im naprzeciw niniejszym
powołuję PRYMASOWSKI KOMITET POMOCY POZBAWIONYM WOLNOŚCI I ICH RODZINOM" -
napisał w swym dekrecie Prymas Polski ks. kard. Józef Glemp, 17 grudnia 1981
roku.
Na wprowadzenie stanu wojennego zdecydowanie zareagował Kościół katolicki,
napominając władze i zdecydowanie występując w obronie prześladowanych. Pierwsza
pomoc dla uwięzionych i ich rodzin oraz wszystkich poszkodowanych przyszła ze
strony Kościoła, który udzielił również schronienia wielu podejmującym podziemną
działalność. Skala pomocy była ogromna, gdyż łącznie internowanych zostało ok.
10 tys. osób, a aresztowanych ok. 5 tys., nie licząc tysięcy zatrzymanych po
manifestacjach, czy zwolnionych z pracy.
Nazajutrz po strzałach w kopalni
"Wujek", gdzie zginęło dziewięciu górników, Prymas Polski powołał Komitet,
którego głównym zadaniem było objęcie pomocą osób prześladowanych w wyniku stanu
wojennego i ich rodzin. Zorganizowanie Komitetu ks. kard. Glemp powierzył ks.
bp. Władysławowi Miziołkowi. Jak wspomniał Prymas Polski, istnienie i
działalność Komitetu wynika z "Chrystusowego mandatu (Mt 25,31-46) i
wielowiekowej tradycji Kościoła, który swą działalnością charytatywną łagodzi
napięcia społeczne". Jego powołanie było sformalizowaniem spontanicznie
organizowanej pomocy dla tysięcy internowanych i aresztowanych po 13 grudnia
1981 roku.
W Warszawie już 14 grudnia 1981 roku grupa pracowników
Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN podjęła się organizowania pomocy,
a nazajutrz w kościele św. Anny przekazała na ręce ks. Józefa Maja prośbę o
powołanie przez Prymasa Komitetu z udziałem świeckich. Ks. Maj przekazał ją
sekretarzowi Prymasa Polski ks. Bronisławowi Piaseckiemu, który już 17 grudnia
zakomunikował o prymasowskim dekrecie. Na początku stycznia 1982 z ambon
kościołów Archidiecezji Warszawskiej odczytano komunikat o powstaniu Komitetu, a
księży zobowiązano do przekazywania do niego informacji o osobach
represjonowanych i kierowania tam potrzebujących, zaś sekretarz Episkopatu
Polski ks. bp Bronisław Dąbrowski zalecał, aby "duchowieństwo pospieszyło z
pomocą, wychodząc naprzeciw ich potrzebom" - szczególnie ludziom z kręgów
robotniczych.
Komitet dostarczał pomocy materialnej, prawnej i
duchowej. Na początku 1982 roku podobne struktury powstały w diecezjach - m.in.
w Krakowie, ks. kard. Franciszek Macharski powołał Arcybiskupi Komitet Pomocy
Więźniom i Internowanym 19 lutego 1982 roku.
Komitety zajmowały się
dzieleniem pomocy przychodzącej z Zachodu. Była ona ogromna, w co był
zaangażowany m.in. tamtejszy Kościół katolicki oraz kościoły protestanckie.
Największa pomoc docierała z Niemiec Zachodnich (tylko w okresie Bożego
Narodzenia 1981 roku wysłano z RFN do Polski dwa miliony paczek). Aktywność tę
"doceniła" "Trybuna Ludu", organ partii komunistycznej, pisząc o wizycie w
Polsce w czerwcu 1982 roku delegacji Niemieckiej Konferencji Biskupów pod
przewodnictwem arcybiskupa Kolonii ks. kard. Josepha Hoeffnera: "Żaden episkopat
zachodni nie wykazał tyle publicznego, a przy tym tendencyjnego zainteresowania
datą 13 grudnia, co Episkopat zachodnioniemiecki".
3 maja 1983 roku
Służba Bezpieczeństwa dokonała brutalnej napaści na Prymasowski Komitet, w
wyniku czego pięć osób ciężko pobito, w tym poetkę Barbarę Sadowską. Kilkanaście
dni później jej syn, warszawski maturzysta - Grzegorz Przemyk - został pobity
przez milicjantów na komisariacie i zmarł 14 maja 1983 roku.
Po formalnym
zniesieniu stanu wojennego, komitety przekształciły się w komitety charytatywne,
niosąc jednak nadal pomoc osobom prześladowanym z powodów politycznych.