NKWD - Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR - [Narodnyj Komissariat Wnutriennich Dieł] ). Centralny organ państwowy prowadzący działalność w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego, wywiadu i kontrwywiadu i nadzorujący lokalne instytucje rządowe, istniejący w Związku Radzieckim w latach 1934.1946, następnie przemianowany na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ZSRR. NKWD było głównym narzędziem w rękach władz radzieckich którym posłużono się do ogromnych represji wobec własnych obywateli w i poza granicami byłego ZSRR a także masowych deportacji różnych narodowości w tym Polaków. Organy NKWD były także wykonawcą mordu na cywilach i oficerach Wojska Polskiego, tzw. Zbrodnia katyńska.
W latach poprzedzających przewrót październikowy 1917 roku, Włodzimierz Lenin i jego najbliżsi współpracownicy nie dostrzegali potrzeby powołania organów bezpieczeństwa i służb wywiadowczych, ponieważ głosili rychłe nadejście rewolucji światowej, która ma zniszczyć system kapitalistyczny. Wydarzenia rewolucyjne w Rosji zmusiły jednak przywódców bolszewickich do zweryfikowania swoich poglądów. Lenin zaskoczony rozmiarami wewnętrznej i zewnętrznej opozycji wobec Rady Komisarzy Ludowych (Sownarkomu), wystąpił z inicjatywą utworzenia policji politycznej, która w niedługim czasie stała się organem przez niego szczególnie faworyzowanym.
Pierwszym radzieckim organem bezpieczeństwa była Czeka (WCzK) " Ogólnorosyjska Nadzwyczajna Komisja do Walki z Kontrrewolucją, Spekulacją i Nadużyciami Władzy (Wsierossijska Czriezwyczajnaja Komissja po Bor'bie s Kontrriewolucyjej, Spiekulacyjej i Priestupleniami po Dołżnosti)". Utworzona 28 grudnia 1917 z inicjatywy bolszewika polskiego pochodzenia Feliksa Dzierżyńskiego przez Radę Komisarzy Ludowych Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (RFSRR) jako centralny organ bezpieczeństwa państwowego. W tym czasie (tzn. od 1917 do 1930) w RFSRR i każdej republice związkowej istniały ludowe komisariaty spraw wewnętrznych (NKWD), które zajmowały się sprawami porządku publicznego, rejestracją obywateli, pożarnictwem i innymi sprawami. W 1917 roku, jako pierwszy urząd ludowego komisarza RSFSR, objął urodzony 25 lutego 1881 Aleksiej Rykow, który następnie w latach 1918-1921 był przewodniczącym Najwyższej Rady Gospodarki Narodowej. Jeszcze w tym samym roku w listopadzie, zastąpił go urodzony w 1878 roku Grigorij Iwanowicz Pietrowski, który pozostał na tym stanowisku do marca 1919 roku. Następnym ludowym komisarzem RSFSR został stary bolszewik polskiego pochodzenia Feliks Dzierżyński, którego w 1923 roku zastąpił Aleksandr Biełoborodow, a po nim w 1927 roku, Władimir Tołmaczew, sprawując to stanowisko do 1930 roku.
„Żelazny
Feliks"
(glosy do portretu kata Rosji)
Dokumenty archiwalne, ujawniające działalność Lenina i Dzierżyńskiego
nadal są niedostępne dla współczesnych badaczy w Rosji.
Pracując w 1991 r. w centralnym archiwum byłego KGBjako członek
„tymczasowej komisji deputowanych powołanej dla ustalenia
przyczyn przewrotu państwowego w ZSRS" (zajmującej się wyjaśnieniem
przyczyn nieudanego puczu 1991 r.), jako jeden z nielicznych miałem
możność dostępu do wielu materiałów nieosiągalnych dziś na
ogól dla historyków. Odnalazłem wśród
nich m.in. szereg dokumentów dotyczących działalności
przewodniczącego WCzK Feliksa Dzierżyńskiego w okresie
polsko-rosyjskiej kampanii wojennej. Zanim był Katyń
W 1920 roku zaostrzył się w Rosji terror wobec Kościoła katolickiego, l
lipca 1920 r. szef WCzK kieruj e do swego zastępcy I. Ksenofontowa
następujący, po dziś dzień utajniany raport:
Według posiadanych przeze mnie danych, księża odgrywają wielką rolę w
sprawie organizacji szpiegostwa i spisków. Konieczne jest
ich unieszkodliwienie, w ty m celu proponuję wydać cyrkularz dla
wszystkich gubczeka [gubernialnych oddziałów CzK —
tłum.], aby wszyscy księża zostali wciągnięci do kartoteki i poddani
obserwacji Oprócz tego, ponieważ księża załatwiają swoje
sprawy podczas spowiedzi, fanatyzując katolików, dlatego
należy mieć własne kobiety-katoliczki (ale niewierzące),
które trzeba wysyłać na spowiedź i tą drogą przeniknąć do
księżej konspiracji Należy [również] pomyśleć o organizacji
takiego wywiadu. Konieczne jest w tej sprawie porozumieć się z
wydziałem specjalnym.
W swej interesującej książce Dzierźynski (początek terroru), Roman Gul
twierdził, że Feliks Edmundowicz, będąc bezwzględnym wobec Rosjan
przejawiał litość w stosunku do Polaków. Według mnie było
zupełnie inaczej, o czym świadczy szereg ściśle utajnionych
dokumentów. Jeszcze 26 czerwca 1920 r. szef WCzK zwracał się
do Ksenofontowa:
Drogi Iwanie Ksenofontowiczu! Konieczne jest wydanie cyrkularza, aby
G[ub] CzK nie brały do obozów Polaków i
innychjako zakładników, należy ich brać w roli podejrzanych
o współpracę z walczącymi z nami (o szpiegostwo, sabotaż,
wybuchy). Pojęcie „zakładnik" zawiera w sobie element kary
wobec niewinnych za zbrodnie nie schwytanych krewnych. Daje to
powód do prowadzenia wśród nas agitacji. Dlatego
też powinniśmy z naszych ankiet, pism, etc. wyłączyć kategorię
„zakładnik" i wprowadzić termin „podejrzany"
— termin ten będzie odpowiadać rzeczywistości.
F. Dzierżyński
Zupełnie obrzydliwie wygląda natomiast następujący dokument,
który do dzisiaj skrywany jest pod siedmioma pieczęciami:
Sygnatura indywidualna. Notatka do bezpośredniego przekazania.
Smoleńsk, Naczelnikowi oddziału specjalnego Frontu Zachodniego
Miedwiediewowi.
Charków, Przewodniczącemu Mancewowi
Kijów, Wydział Specjalny. Przewodniczącemu Komisji OOWCzK
[Osobogo Otdielenija WCzK — Wydziału Specjalnego WCzK
— tłum.] Makowskiemu
Piotrogród, Przewodniczącemu CzK Koniarowowi
Omsk, Przedstawicielowi WCzK Pawłunowskiemu
Wobec tego, że według umowy z Polską powinniśmy zakończyć całą sprawę
Polaków zarejestrowanych do ratyfikacji urnowy, to jest do
piętnastego kwietnia, konieczne jest: Po pierwsze. Zlikwidować
Polaków, rosyjskich i ukraińskich podanych, do piętnastego
kwietnia [1921]. Po drugie. Polaków, polskich obywateli, w
miarę możliwości aresztować po piętnastym kwietnia, wyjaśniać ich
przestępczą działalność po tym terminie. Po trzecie. Sprawdzić, czy
wszystkim jeńcom wojennym, oficerom-Polakom przedstawiono zarzuty o te
zbrodnie, które większość z nich dokonała, jak np.
spekulacja, naruszenie naszych zasad prawnych itd. Po czwarte. Za
Polaków rosyjskich i ukraińskich obywateli uważać osoby,
które urodziły się na terytoriach RSFSR i USSR w ich
obecnych granicach, a także osoby mieszkające na tych terytoriach do
pierwszego sierpnia 1914 roku.
Dnia l kwietnia 1921 r. Przewodniczący WCzK — Dzierżyński
Naczelnik Wydziału Specjalnego WCzK — Mienźyńsfci4
Jak wiadomo, do A. Potriesowa należy następujące sformułowanie
— „zbrodniczo genialny Lenin". Analogicznie
Dzierżyński ego można uznać za „zbrodniczo utalentowanego".
Wiosną 1940 r. Stalin i Berta hurtem niszczyli polską inteligencję w
lesie katyńskim i w innych miejscach. Dzierżyński działał 20 lat
wcześniej nie mniej efektywnie, ale za to bardziej subtelnie.
Wszystkich Polaków — rosyjskich i ukraińskich
obywateli, winnych nawet niewielkiego naruszenia prawa, likwidował on
do 15 kwietnia 1921 r., tj. do dnia ratyfikacji sowiecko-polskiej umowy
pokojowej, a następnie Polaków — polskich
obywateli, rozkazał zlikwidować po ratyfikacji, gdy dokument o
niestosowaniu rozstrzeliwań już ich nie obejmował.
Zasad tej polityki trzymał się konsekwentnie. Jeszcze w 1926 r., tuż
przed swoją śmiercią, po otrzymaniu informacji od
wywiadowców o jakoby przygotowywanej przez Polskę napaści na
Związek Sowiecki, Dzierżyński skierował do naczelnika ukraińskiego GPU
polecenie: Wziąć możliwie jak najwięcej zakładników.
Petlurowców nie trzymać w więzieniu, rozstrzeliwać. Inaczej
zostaną oni ocaleni dla kontrrewolucji. Sądami nie zajmować się.
Miecz rewolucji: „ręce czyste — serce gorące"
Należy podkreślić, że Dzierżyński stając w grudniu 1917 r. na czele
Ogólnorosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do walki z
Kontrrewolucją i Sabotażem przy Radzie Komisarzy Ludowych, nie
mógł natychmiast zaprezentować wszystkich swych
umiejętności. Przeszkadzało mu to, iż w skład prezydium WCzK wchodzili
lewicowi eserowcy, których przedstawiciel kie- rował także
Ludowym Komisariatem Sprawiedliwości. Jedynie dzięki temu w protokole
posiedzenia prezydium WCzK (pod przewodnictwem Dzierżyń- skiego!) 18
lutego 1918 roku pojawił się następujący zapis, który i
dzisiaj jest jeszcze utajniony:
Słuchano — „O zachowaniu t. Dzierżyńskiego"
Postanowiono: „Odpowiedzialność za czyn ponosi on sam i tylko
on jeden, Dzierżyński. Najpierw wszystkie decyzje o sprawach
rozstrzeliwań są podejmowane przez WCzK, przy czym decyzje uznawane są
za pozytywne przy składzie połowy członków Komisji, a nie
indywidualnie, jak to miało miejsce przy postępku Dzierżyńskiego.
Przy czym tutaj też wszystkich lO członków prezydium WCzK
„wyraziło" wobec swego przewodniczącego „zaufanie".
W ten sposób „żelazny Feliks" po prostu został
delikatnie skrytykowany za swój „postępek"
— tj. samowolne rozstrzeliwanie.
Oczywiście, nie należy idealizować działalności czekistów
także w pier- wszych miesiącach władzy sowieckiej, gdy rozpoczęta
została polityka ludobójstwa wobec w praktyce wszystkich
warstw mieszkańców Rosji, za wyjątkiem robotników
i najbiedniejszych chłopów. Historia XX wieku zna dwa
rodzaje ludobójstwa — według kryteriów
klasowych i narodowych. U źródeł pierwszego rodzaju
— stali Lenin i Dzierżyński. Już wiosną 1918 roku WCzK
instruowała:
Powinny zostać przeprowadzone masowe rewizje i areszty wśród
bur- źuazji, aresztowani burgeois powinni zostać ogłoszeni zakładnikami
i zamknięci w obozie koncentracyjnym, gdzie powinny być dla nich
organizowane roboty przymusowe. W celu s terrory zowania burźuazji
należy również stosować wysiedlenie, dając na wyjazd jak
najkrótszy okres czas (24-36 godzin)...
Ale wszystkie granice przekroczył terror WCzK po zabójstwie
Urickiego i zamachu na Lenina 30 sierpnia 1918 roku. l września
„Pietrogradskaja Prawda" opublikowała telegram
członków Rewolucyjnej Rady Wojskowej 3. Armii Frontu
Wschodniego I. Smiłgi, M. Łaszewicza, głównego
politkomisarza 3. Armii F. Goloszczekina i komisarza Oddziału
Specjalnego 3. Armii Beli Kuna do przewodniczącego Petrsowieta [Rady
Petersburskiej] G. Zinowiewa: Zabójstwo Urickiego nie może
pozostać bezkarne. Jego krew woła o pomstę. Trudno prowadzić wojnę ze
świadomością, że na tyłach giną najlepsi towarzysze z ręki
burżuazyjnych najemników. Wzywamy robotników
Piotrogrodu: towarzysze, bycie prawicowych eserów
bezwzględnie, bez litości. Nie są potrzebne ani sądy, ani trybunały!
Niech sroży się zemsta robotników, niechaj leje się krew
prawicowych eserów i białogwardzistów, niszczcie
wrogów fizycznie.
W ciągu dwóch dziesięcioleci trzech spośród całej
czwórki, która pod- pisała ten telegram, padnie
ofiarami stalinowskich represji (Łaszewicz zastrzelił się wcześniej).
Nie odstawa! od nich w żądaniach pozasądowych rozstrzeliwań i szef WCzK. Czasem, zagalopowującego się kierownika CzK
przychodziło hamować i najwyższemu organowi partyjnemu. Dwa przykłady.
Zwróćmy uwagę na protokół posiedzenia KC RKP(b) z czerwca 1919 roku: Wysłuchano: Wniosek t. Dzierżyńskiego
a) O konieczności rozszerzenia rozstrzeliwań jako środka kary na
sprzedawców kokainy, włamywaczy do sklepów
uspołecznionych, podpalaczy, fałszerzy pieniędzy, szpiegów,
zdrajców, przestępców zajmujących stanowiska i na
rodziny tych, którzy przeszli na stronę białych.
Postanowiono:
a) Uznać za możliwe w miejscowościach, w których ogłoszono
stan wojenny, rozstrzeliwać bez sadu zaproponowane przez t. Dzierży
ńskiego kategorie osób, za wyłączeniem rodzin i
przestępców zajmujących stanowiska. Sprawę represji w
stosunku do tych rodzin rozpatrzyć oddzielnie, polecając t.
Dzierżyńskiemu, równocześnie z resortem wojskowym zebranie
całego materiału odnoszącego się do tej kwestii (dekrety i rozkazy).
Przestępców zajmujących stanowiska przekazywać sądowi.
Jak widać KC partii nie podtrzymał propozycji Dzierzyńskiego
rozstrzeli- wania za przestępstwa służbowe, a także wziętych w roli
zakładników członków rodzin
„renegatów". Na propozycję Dzierzyńskiego
widocznie wpłynęło polecenie Lenina wydane na trzy dni przed
posiedzeniem KC RKP(b) zastępcy przewodniczącego Rewwojenosowietu
republiki E. M. Sklianskiemu: „należy nasilić branie
zakładników spośród burżuazji i rodzin
oficerów — wobec zwielokrotnienia [zjawiska]
zdrad. Dogadajcie się z Dzierżyńskim".
25 września 1919 r. anarchiści rzucili bombę w okno lokalu partyjnego w
Zaułku Leontowskim w Moskwie. W czasie wybuchu zostało zabitych kilku
znanych komunistów, w tej liczbie W. Zagorskij,
którego imię do niedawna nosiło duchowe centrum cerkwi
prawosławnej — Siergijew Posad [Zagorsk — tłum. ].
W znanej książce Krasnyj tierror w Rossii S. P. Mielgunow opowiada o
tym następująco:
Według relacji komendanta M.[oskiewskiej] Cz.K. Zacharowa, prosto z
miejsca wybuchu przyjechał do M. Cz.K. blady jak płótno i
wzburzony Dzierźyhski i wydawał rozkazy: rozstrzeliwać według list
wszystkich kadetów, żandarmów, przedstawicieli
dawnego reżimu i różnych książąt i hrabiów
znajdujących się we wszystkich aresztach Moskwy, we wszystkich
więzieniach i obozach.
Następnego dnia po wybuchu w Leontowskim Zaułku, 26 września, plenum KC
RKP(b) „osadziło" zbyt radykalnego szefa WCzK, przyjmując
następujący dokument: Propozycja t Dzierzyńskiego, aby KC RKP(b) nie
ogłaszając oficjalnie masowego czerwonego terroru, powierzy ł
przeprowadzenie go faktycznie WCzK. Postanowiono: wczorajszy zamach na
zebranych w Komitecie Moskiewskim nie powinien odbić się na zwykłej
działalności WCzK i CzK.
Słynna uchwała Sownarkomu [Rady Komisarzy Ludowych] z 5 września 1918
r. o „czerwonym terrorze" została przyjęta jednak po raporcie
kierownika WCzK. W postanowieniu tym mówi się m.in.:
„konieczne jest zabezpieczenie Rosji Sowieckiej od
wrogów klasowych drogą izolowania ich w obozach
koncentracyjnych", „podlegają rozstrzelaniu wszystkie osoby,
ma- jące związki z organizacjami bialogwardyjskimi i spiskowymi,
spiskami i buntami". „Mający związki" — to znaczy,
że w praktyce można rozstrzelać każdego...
„Czym jest zakładnik..."
Szef WCzK nie tylko kierował polityką represji w kraju, ale i zajmował
się teoretycznymi studiami w tym kierunku. I tak z jego podpisem 17
grudnia 1919 r. do wszystkich CZEKA kierowany był rozkaz prezydium WCzK
Nr 208 o rejestracji specjalistów i osób mogących
być zakładnikami. Oto początek tego obszernego dokumentu: Drodzy
towarzysze! Są trzy kwestie, co do których prawie wszyscy
czekiści są winni i w których dlatego należy wprowadzić
jasność. To zakładnicy, specjaliści i aresztowani w ogóle.
Czym jest zakładnik... To wzięty do niewoli członek tej społeczności
czy tej organizacji, która z nim walczy. Przy czym, taki
członek, który ma jakąkol- wiek wartość, na
którym temu przeciwnikowi zależy, który może
służyć gwarancją tego, że przeciwnik z jego powodu nie zgładzi, nie
rozstrzela naszego wziętego do niewoli towarzysza. Zrozumcie, że jako
zakładników brać należy jedynie tych ludzi,
którzy mają wagę w oczach kontrrewolucjo- nistów.
Na kim im zależy... Na wysokopostawionych osobach piastujących wysokie
urzędy, fabrykantach, wybitnych pracownikach, uczonych, dobrze
urodzonych wybitnych krewnych osób znajdujących się przy
władzy itp. Z tego właśnie środowiska należy brać
zakładników.
„Nieprzekupny"
W kierownictwie bolszewickim Dzierzyński uchodził za
„nieprzekupnego". Sam, określając wzorzec idealnego czekisty,
stwierdził kiedyś, że winien on mieć: „czyste ręce i gorące
serce". Tymczasem ten utrwalony obraz rewolucyjnego ascety psują
opublikowane niedawno dokumenty pochodzące z byłego archiwum partyjnego
(Rossijskij Centr Chranienija i Izuczenija Dokumientow Nowiejszej
Istorii, zespół 76, inwentarz 4) — menu
przewodniczącego WCzK:
Poniedziałek] świeże mięso z łososia, kapusta po polsku. Wtorlek]
solanka grzybowa, kotlety cielęce, szpinak z jajkiem. Środa.
Zupa—puree ze szparagów [...} kapusta brukselka.
Czwartek. [..,] zielenina, groszek.
Z kolei w liście do Stalina z 19 maja 1922, Lenin zrobił uwagę o
wydzieleniu prywatnych dacz dla bolszewickich liderów,
równocześnie z utworzeniem [na ich potrzeby] specjalnego
sowchozu. Zaczyna się ona od stów: Do Zubałowa, gdzie
zbudowano Warn, Kamieniewowi i Dzierźyńskiemu, a
równocześnie zbudują dla mnie daczę do jesieni...
„Politykę wobec Cerkwi powinna prowadzić WCzK"
Gdy A. W. Łunaczarski zwracał się do Lenina w sprawie decyzji wspar-
cia procesu rozbijania cerkwi prawosławnej od wewnątrz, przez
pozyskanie lojalnych wobec bolszewików duchownych,
Dzierzyński, którego o zdanie zapytał Lenin —
stanowczo zaprotestował. W notatce z 3 grudnia 1920 r. określił
stosunek WCzK do cerkwi następująco: Moja opinia: cerkiew rozpada się,
powinniśmy temu pomóc, ale w żaden sposób nie
odradzać jej w tradycyjnej formie. Dlatego też politykę cerkiewną
rozbicia, reorganizacji [Cerkwi] powinno prowadzić WCzK, a nie
ktokolwiek inny. Oficjalnie lub półoficjalnie stosunki
partii z popami są niedopuszczalne. Stawiamy na komunizm, a nie na
religię. Lawirować może jedynie WCzK w jednym celu — rozbicia
popów. Związek —jaki by on nie byt —
innych organów z popami rzuci cień na partię — to
rzecz najbardziej niebezpieczna.
Raport swoich współpracowników, przygotowany dla
Lenina, zaopatrzył Feliks Edmundowicz w list, w którym
potwierdził tę opinię: Uważam, iż oficjalnie lub
półoficjalnie nie należy utrzymywać stosunków z
popami. Wyjdzie z tego jedynie kompromitacja. Pozwolić sobie na to może
tylko WCzK.
Kierując notatkę do Lenina, Dzierzyński prowadził w ten
sposób jakby korespondencyjną polemikę z kierownikiem
Wydziału Likwidacyjnego narkomatu sprawiedliwości P. Krasnikowem,
który w zapisce dla szefa rządu pisał o rozchodzeniu się z
linią WCzK, występując częściowo przeciwko „rozłożeniu
popów", tj. likwidacji Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej drogą
rozłamu w niej. Myślę, że ze względu na stopień swego udziału w
zniszczeniu duchowieństwa i w ogóle Cerkwi prawosławnej F.
Dzierzyński zasługuje na legitymację partyjną nr 2 (Lenin —
mimo wszystko — nr l).
„Myśl w obcęgach"
Dzierzyński stał się skrupulatnym wykonawcą polityki Lenina wobec
oświeconych warstw „starego społeczeństwa"; organizował m.in.
wydalenie z Rosji w 1922 r. najwybitniejszych rosyjskich
intelektualistów, uczonych,
filozofów. Lenin powierzył kierownictwo tej akcji
„żelaznemu Feliksowi". Ten zaś stanął na czele specjalnej
komisji, która przedstawiała choremu wodzowi spisy
filozofów, historyków, lekarzy z uwagami WCzK,
kogo wydalić, a kogo wysłać do więzienia. 5 września 1922 r., na drugi
dzień po rozmowie z Leninem w Górkach pod Moskwą na kartach
dziennika przygotował swemu zastępcy, Unszlichtowi następujący
list-instrukcję: Dyrektywy Włodzimierza Iljicza. Kontynuować stanowczo
wydalenie aktywnej anty sowieckiej inteligencji (w pierwszym rzędzie
mienszewików) za granicę. Dokładnie sporządzać spisy
sprawdzając je i nakazując naszym literatom dać odpowiedzi. Rozdzielać
między nami całą literaturę. Sprawdzać spisy wrogich nam [...]. Poddać
spraw- dzeniu wszystkich uczestników wydawnictw zbiorowych
„Mysi", „Zadruga" [„Mysl" —
pismo Petersburskiego Towarzystwa Filozoficznego, wychodzące w 1922
roku; „Zadruga" — opublikowane w 1922 r.
sprawozdanie z powszech- nego zebrania członków towarzystwa
wydawniczego „Zadruga", poświęconego jego 10-letniemu
jubileuszowi — A.Ł.]. Za zgodność; F. Dzierżyński
Feliks Edmundowicz nie poprzestawał na realizacji polityki
„czerwone- go terroru, ale miał również ambicję
nadania jej (szczególnie wobec inteli- gencji) charakteru
trwałego systemu, którego istotną częścią miała być kontrola
umysłów i ich posiadaczy. W sprawozdaniu pisanym dla
Sownarkomu [Rady Komisarzy Ludowych — rządu bolszewickiego
— red.], z 17 lutego 1922 r. kierownik WCzK uzasadniał:
Przypuszczając, że nagromadzo- na przez wieki nienawiść rewolucyjnego
proletariatu do jego prześladowców w sposób
nieunikniony wyrodziłaby się w szereg żywiołowych, krwawych
ekscesów, które zniosłyby z powierzchni ziemi
zarówno naszych wrogów jak i
przyjaciół, postawiłem sobie zadanie systematyzacji represji
prowadzonych przez władzę rewolucyjną.
W sierpniu-wrześniu tegoż roku Dzierżyński „systematyzował"
razem ze znajdującym się na granicy poczytalności Leninem spisy
inteligencji: kogo wysłać za granicę, kogo zesłać na prowincję, a kogo
— niezwłocznie rozstrzelać. Piątego września pisał do swojego
zastępcy I. Unszlichta: Niezbędne jest wypracowanie planu, przy jego
stałym korygowaniu i dopełnianiu. Należy całą inteligencję rozbić na
grupy. Na przykład: l) beletryści; 2) publicyści i politycy; 3)
ekonomiści (tu konieczne są podgrupy)\: a) finansiści; b) energetycy
[topliwniki — dosl. „paliwowcy",
„opalowcy" — tłum.]; c) transportowcy; d) handel;
e) spółdzielczość itd. 4) technicy (tutaj również
podgrupy): a) inży- nierowie; b) agronomowie; c) lekarze; d) członkowie
sztabu generalnego itd.;
5) profesorowie i wykładowcy itd., itd.. Informacje powinny być
zbierane przez wszystkie nasze oddziały i muszą spływać do oddziału ds.
inteligencji Na każdego inteligenta powinna być teczka; każda grupa i
podgrupa musi być oświetlana wszechstronnie przez kompetentnych
towarzyszy, wśród których te grupy powinny zostać
rozdzielone przez nasz oddział
W ten sposób stworzony został potężny system kontroli
inteligencji. Dzieło „żelaznego Feliksa" z powodzeniem
kontynuowali w następnych dziesięcioleciach jego następcy —
Henryk Jagoda i Nikołaj Jeżów. Ławrientij Beria i Jurij
Andropow.
Równocześnie jednak polityka likwidowania i pozbywania się
najlepszych umysłów z Rosji była samobójcza dla
samego reżimu bolszewickiego, co musiał pośrednio przyznać sam jej
organizator i wykonawca. Niedawno pismo „Istocznik" po raz
pierwszy opublikowało notatkę F. Dzierżyńskiego
dla Biura Politycznego KCRKP(b) z 25 sierpnia 1923 r,, przechowywaną w
Archiwum Prezydenta. Jej treścią był plan przyciągnięcia do Związku
Sowieckiego „speców", którzy emigrowali
za granicę. Interesujący w tej notatce jest następujący ustęp: Z
własnego doświadczenia w sprawach transportu muszę powiedzieć, że
specjaliści, którzy pozostali u nas, są najgorszymi, bez
inicjatywy, bez charakteru. Klepią biedę, aby żyć. Najlepszych,
najbardziej pomysłowych specjalistów otrzymaliśmy
— iż jakichś powodów nie rozstrzelaliśmy
— od Kołczana, Denikina i Wrangla.
Wszyscy ci „fachowcy" zostali rozstrzelani w latach 30,, już
przez następców „żelaznego Feliksa".
Niebezpiecznie było wejść w drogę szefowi CzK nawet po opuszczeniu
przezeń tej funkcji. 31 stycznia 1923 r. Dzierżyński pisze notatkę do
naczelnika tajnego, operacyjnego zarządu GPU W. Mienżyńskiego: Załączam
„Dni" z 23/1. Przeczytajcie artykuł wstępny. Bardziej
nikczemny trudno sobie wyobrazić. Konieczne jest wprowadzenie stałej
obserwacji tych „Dni", ujawnić autorów tych
artykułów i wszystkich
współpracowników, sporządzenie ich
spisów, z biografiami wyjaśnienie, z kim są związani w
Rosji, [ustalić] ich krewnych i przyj ocfói kto prenumeruje
te „Dni" i rozpoczęcie wobec nich bezlitosnych prześladowań
— wydalając ich zagranicę. „Dni" muszą poczuć, że
GPU jeszcze żyje. Myślę, że konieczne byłoby również w
naszej prasie scharakteryzować te „Dni", po to, aby postawić
ich zwolenników poza prawem.
Dlaczegóż to tak rozwścieczył się „żelazny
Feliks", że nakazał rozpocząć „bezlitosne prześladowania"
wobec krewnych i przyjaciół zagranicznych
współpracowników emigracyjnego pisma
„Dni", a nawet jego szeregowych prenumeratorów.
Rzecz w tym, że we wskazanym przez niego artykule wstępnym z 23 I 1923
r. skrytykowano prace narkomatu komunikacji, którym kierował
sam Dzierżyński. List ten jest przykładem, jak nie mając możności
rozstrzelać „krytykantów" można im było
„odciąć tlen".
Na progu pierestrojki w Związku Sowieckim pojawiło się wiele
artykułów i kilka książek, w których
„utalentowany działacz gospodarczy" F. Dzierżyński był
przeciwstawiany Stalinowi i jego otoczeniu. Sam Dzierżyński rozumiał
swe znaczenie jako organizatora aparatu represyjnego i nie chciał
zajmować wysokich funkcji, związanych z działalnością gospodarczą.
Dlatego też do 1999 roku trzymano za siedmioma pieczęciami list
Dzierżyńskiego do W. I, Lenina z 19 kwietnia 1921 r., w
którym po szeregu rekomendacjach wodzowi warunków
bezpieczeństwa w czasie jego pobytu pod Moskwą i konieczności
utajnienia możliwości jego wyjazdu do południowego kurortu, następowała
szczera samoocena: Chciałbym powiedzieć jeszcze kilka słów o
transporcie [podkreślone przez Lenina — A. Łatyszew].
Konieczne jest zwrócenie na niego uwagi Najego czele
powinien stać nie administrator (jak ja) i nie inżynier specjalista w
swej dziedzinie, a obrotny i posiadający autorytet ekonomista-polityk,
któryby pro- wadził szeroką aktywną politykę transportową,
tak jak w dziedzinie finansów prowadzije Sokolnikow,
który nas „ożyna". Wydaje misie, że transport
powinien być napierwszym miejscu a nie ostatnim, jak obecnie. Wychodząc
od transportu można odrodzić i regulować odradzający się przemysł
[...}. Ja do tej roli nie nadaje się, nie będąc ani politykiem, ani
ekonomistą. „Wiem, że nic nie wiem"
— nie wystarczająca do roli kierownika, chociaż pochwalana
przez was taka wiedza. Wspomniana reforma transportu (zniesienie
komisarzy, organizacja zarządu i przyciągnięcie świeżych sił,
decentralizacja, ostra redukcja etatów,
przejście na powszechną wypłacalność itd.) z powodzeniem zostanie
przeprowadzona jedynie, jeśli na czele Ludowego Komisariatu Komunikacji
stanie nowy dla resortu transportu, posiadający autorytet i śmiały
polityk- ekonomista. Prosiłbym Was o rozwiązanie tej kwestii, osobiście
mógłbym nie odchodzić z transportu. Jeśli będzie to
potrzebne. Można by było posłać mnie na miejsca.
Wasz F. Dzierźyński
Poniżej notatka W. I. Lenina:
t[ow}. Stalin! Przeczytajcie i pokażcie Kamieniewowi.
Pomówimy przy spotkaniu. Lenin.
Białe plamy w biografii „rycerza rewolucji"
Ostatnio pojawiły się różne hipotezy, dotyczące
niektórych, tajemniczych epizodów z życia
„rycerza rewolucji", aż po oskarżenie o organizację zamachu
na Lenina. Nie wydaje mi się jednak, aby przewodniczący WCzK
mógt zdobyć się na to, chociaż nie można go w żaden
sposób uznać za absolutnie wiernego wobec założyciela
bolszewizmu. W dyskusjach partyjnych wchodził w sojusze to z
Bucharinem, to zTrockim, to ze Stalinem. Powiedziałbym, że wskutek
tego, iż archiwa nasze zamiast otwierać się, odwrotnie —
zamykają się, pozostaje wiele „białych plam" biografii
„żelaznego Feliksa". Nie będę poruszał jego młodości. Ale
wiadomo, że na roboty na katordze, przed rewolucją 1917 zsyłano prawie
wyłącznie za morderstwa. Za co 4 maja 1916 r. Moskiewska izba Sądowa
skazała F. Dzierżyńskiego na 16 lat robót katorżniczych?
Nie analizując nowych dokumentów, związanych z zamachem na
Leni- na, zajmijmy się kwestią, dlaczego szefWCzK osobiście nie
przesłuchał Dory Kapłan, oskarżanej o zamach na głowę państwa? 30
sierpnia 1918 r. Dzierźyński szybko wyjechał do Piotrogrodu, w związku
z zabójstwem M. Urickiego. Ale dlaczego Kapłan tak samo
szybko przewieziono z Łubianki na Kreml, gdzie Swierdłow pospieszył się
wydać rozkaz o jej likwidacji.
Pokryta mrokiem niewiedzy jest również nielegalna
podróż Dzierżyńskiego do Szwajcarii pod nazwiskiem Feliksa
Domańskiego w październiku 1918 roku. Ze źródeł
szwajcarskich wynika, że odwiedził on tam swoją żonę i syna. Żona
pracowała w misji sowieckiej w Szwajcarii. Ale dlaczego wszędzie
towarzyszył mu sekretarz i członek WCIK [Wszechrosyjskiego Centralnego
Komitetu Wykonawczego Rad] W. Awaniesow, który szybko stał
się członkiem kolegium WCzK? Z czym związana była wyprawa ich obu do
Niemiec? Czy łączył się w jakikolwiek sposób z ich
działalnością największy w historii Szwajcarii strajk generalny, na
początku 1919 roku i równocześnie początek rewolucji
listopadowej 1918 r. w Niemczech?
Ale szczególnie wiele niejasności pojawia się w historii
zabójstwa w Moskwie niemieckiego posła Mirbacha i zdławienia
wystąpienia lewicowych eseróww lipcu 1918 roku.
Zabójcy mieliwrękach legitymacje z podpisami
F.Dzierżyńsłdego, który następnie oświadczył, że to
fałszywki. Czyjego podpis poddawany był ekspertyzie grafologicznej?
Dzierżyńskiego aresztują lewicowi eserzy, po uwolnieniu odsuwa się go
na ponad miesiąc od kierowania WCzK, pisze on wówczas
wielostronicowy, wyjaśniający memoriał, z którego wynika, że
nie raz uprzedzano go o przygotowywanym morderstwie. W związku z tymi
wydarzeniami wysuwano wiele wersji, spróbuję rozwinąć jedną
z nich. Jak wiadomo, Dzierźyński byt gorącym przeciwnikiem zawarcia
pokoju brzeskiego z Niemcami. Lenin, być może nieświadomie, zawsze był
germanofilem, wychowywała go matka — Niemka, Dzierżyński zaś,
jak i większość Polaków, był frankofilem, od dzieciństwa
poddany nastrojom antyniemieckim. Po rewolucji listopadowej 1918 r. w
Niemczech bolszewicy w trybie jednostronnym anulują brzeska umowę
pokojową. Jeśli po zabójstwie Mirbacha został niezwłocznie
rozstrzelany szereg lewicowych
eserowców-czekistów, to począ- wszy od listopada
1918 roku ci, którzy pozostali wśród żywych
faktycznie uniknęli odpowiedzialności. Nie stradla wciąż aktualności
sprawa dziwnego zachowania Dzierżyńskiego w lipcu 1918 roku. To
naturalnie, jedynie przypuszczalna wersja, chociaż bardzo
prawdopodobna.
Pomnik z Łubianki
Do dzisiaj imię „żelaznego Feliksa" nadal noszą rosyjskie
miasta (Dzierżyńsk w obwodzie niżnonowogrodzkim. Dzierżynskij w
obwodzie moskie- wskim). Nie ma ani jednego mniejszego lub większego
miasta w kraju, w którym nie byłoby alei, placu, ulicy lub
choćby zaułka imienia „rycerza rewo- lucji". Wydaje się, że
rzadkie zmiany nazw, które dotknęły kult Dzierżyńskiego
— to odebranie jego imienia akademii wojskowej, dywizji wojsk
wewnętrznych, zmiana nazwy placu w Moskwie i stacji metra na
„Łubiankę". Wciąż aktualna jest jednak sprawa
przywrócenia znanego pomnika Dzierżyńskiego na Łu- biance,
stojącego naprzeciwko osławionego centralnego gmachu KGB. Usi- łowano
przeforsować decyzję w tej kwestii jeszcze w poprzedniej Dumie (sprzed
wyborów w grudniu 1999 r.). Przywódca frakcji
agrariuszy w Dumie stwierdził wówczas w audycji
telewizyjnej, że pomnik Dzierżyńskiego na Łubiance powinien
symbolizować rządy prawa; chociaż sam „żelazny Feliks"
uosabiał dyktaturę bezprawia, powrócono do tego latem 2000
r. Co do pracowników nowej Federalnej Służby Bezpieczeńswa,
to jak mi się wydaje N. Charitonow obniża ich poziom oświadczeniami
typu: Myślę, ze nawet weterani służby bezpieczeństwa na Łubiance czują
się bezbronni bez pomnika Dzierżyńskiego na Łubiance [...] Sama
Łubianka, samo KGB, FSB są bezbronne wobec przestępczości bez tego
pomnika.
Można tylko przypuszczać, że gdyby dokonało się w końcu planowane
przywrócenie (a dokładniej — przeniesienie)
pomnika Dzierżyńskiego, to w tzw. „cywilizowanych" krajach
olbrzymia większość ludzi odniosłaby się do tej akcji, tak, jak do
przywrócenia pomnika Hitlera w centrum Berlina.
Z rosyjskiego tłumaczył i opracował Henryk Głębocki
Arcana nr 35, s. 89 - 98
--------------------------------------------------------------------------------
Anatolij Georgijewicz Łatyszew - historyk i publicysta rosyjski, autor
wielu studiów poświęconych zbrodniom stalinowskim, znawca
archiwaliów sowieckich, mieszka w Moskwie.